Polacy nie inwestują długoterminowo. Z obserwacji CU TFI wynika, że długa perspektywa dla krajowych inwestorów indywidualnych to okres od 2 do 5 lat. Klienci przenoszą swoje pieniądze nie tylko między poszczególnymi produktami. Często zmieniają instytucje, zwłaszcza zaś towarzystwa funduszy inwestycyjnych. - Najlepszą strategią, zwłaszcza w przypadku inwestycji z dużym udziałem akcji, jest kupić i na długo zapomnieć - mówi Marek Przybylski, prezes CU TFI. - W Polsce klienci reagują zbyt późno na rynkowe trendy. Wchodzą w obligacje albo akcje w nieodpowiednim momencie.

Wyliczenia CU TFI pokazują, że taka strategia w 25-letniej perspektywie daje ponadtrzykrotnie niższą stopę zwrotu niż rynek. Takie zachowanie wynika częściowo z ograniczonego zaufania do produktów finansowych. - Kilka lat temu klienci rezygnowali masowo z polis inwestycyjnych, które dają znaczące zyski dopiero po 20 latach - mówi Maciej Kossowski, doradca z Expandera. - Poza tym brakuje dostatecznie długich wyników historycznych, które pokazałyby długoterminowe korzyści z inwestowania.

M. Kossowski dodaje, że do tej pory można zauważyć spore wahania w przepływach aktywów między funduszami w zależności od nastrojów na rynku. Z drugiej strony, klienci nie nadążają za szybko rozwijającą się ofertą inwestycyjną. Polski klient ma pieniądze, ale nie wie, w jaki sposób je ulokować. Jednak według CU TFI, przepływ środków pomiędzy poszczególnymi rodzajami produktów oszczędnościowych, czyli np. z lokat bankowych do funduszy inwestycyjnych, będzie malał. Do tych ostatnich będzie napływać najwięcej nowych oszczędności.

Analitycy towarzystwa prognozują dynamikę dochodów do dyspozycji gospodarstw domowych (czyli przeznaczanych na konsumpcję i oszczędności) na poziomie 6,3 proc. pod koniec 2006 r. (2,4 proc. w 2005 r). Z tych środków co najmniej 6 proc. będziemy przeznaczać na oszczędności.