W pierwszych dniach czerwca przedstawiciele związków zawodowych Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa opublikowali listę 23 firm, dłużników spółki, którym zamierzali odciąć dostawy gazu. Miała to być forma protestu przeciw wstrzymywaniu przez Ministerstwo Skarbu Państwa przydziału akcji pracowniczych.
W piątek media poinformowały za PAP, że akcja związkowców się rozpoczęła, gdyż należąca do grupy PGNiG Karpacka Spółka Gazownicza (KSG) odcięła gaz Miejskiemu Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej w Dąbrowie Tarnowskiej. Tymczasem zarząd KSG wyjaśnia, że wstrzymanie dostaw gazu do MPEC w Dąbrowie Tarnowskiej nie ma nic wspólnego z akcją protestacyjną związkowców. Bogdan Pastuszko, prezes karpackiej spółki, zaznacza, że MPEC-owi gaz zakręcono przed opublikowaniem przez związkowców listy dłużników, na której się on znalazł. Wyjaśnia, że przedsiębiorstwo nie regulowało narastającego zadłużenia ani nie było w stanie przedstawić wiarygodnego sposobu jego spłaty, i jest to normalne postępowanie w takich przypadkach. Dyrektor tarnowskiego oddziału KSG Maria Gajda informuje, że firmy prowadzą obecnie negocjacje w sprawie spłaty zadłużenia. - Dostawy zostaną wznowione, jak tylko uda nam się podpisać porozumienie. Myślę, że nastąpi to w najbliższych dniach - mówi.
Związkowcy, zapytani przez "Parkiet" o to, kto zdecydował o odłączeniu gazu, przyznali, że decyzje należą do kierownictwa spółki. - Nie ma takiej możliwości, żebyśmy my sami odcinali gaz - mówi Dariusz Matuszewski, przewodniczący Federacji ZZ Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. - Będziemy za to naciskać na zarządy spółek gazowniczych, aby odcinali gaz naszym dłużnikom - wyjaśnia. Dodaje, że po ubiegłotygodniowej wrzawie medialnej wokół MPEC prezesi spółek gazowniczych boją się rozpoczynać kolejne windykacje. - Będziemy patrzeć im na ręce. Jeśli nie będą podejmować niezbędnych działań, to będziemy wskazywać radzie nadzorczej PGNiG, że nie wykonują swoich obowiązków i działają na szkodę spółki - zapowiada Matuszewski. Dodaje, że związkowcy będą walczyć o przyznanie im akcji pracowniczych również w inny sposób. Chcą wystąpić do sądu przeciw Ministerstwu Skarbu Państwa, zarzucając resortowi brak realizacji zapisów prospektu emisyjnego. - W ciągu kilku dni będziemy mieli gotowe ekspertyzy prawników. Potem wyślemy pisma do sądu - mówi przewodniczący Matuszewski. Dodaje, że związki zaapelowały również do pracowników PGNiG o kupowanie niewielkich pakietów akcji firmy na giełdzie. - Najlepiej, żeby kupiło papiery od 10 do 15 tys. pracowników i chcieli się zarejestrować na najbliższe walne zgromadzenie akcjonariuszy. Chodzi o to, byśmy mogli wziąć udział w dyskusji na tym zebraniu - stwierdził Matuszewski. Wcześniej, przedstawiciele pracowników gazowego potentata zapowiadali, że jeżeli MSP nie rozpocznie przydziału akcji pracowniczych, to rozpoczną się przygotowania do strajku generalnego.
Mimo że PGNiG jest notowany na warszawskiej giełdzie, to prywatyzacja spółki wg MSP jeszcze się nie rozpoczęła. Na rynek trafiło tylko 900 mln akcji nowej emisji (ok. 15 proc. ogółu). Sprzedając, przynajmniej jedną swoją akcję MSP rozpoczęłoby prywatyzację i musiałoby przydzielić 61 tys. pracownikom firmy należne im 750 mln papierów (ok. 12 proc. akcji). Niechęć przed prywatyzacją resort tłumaczy obawą przed utratą kontroli nad spółką.