Na wczorajszym walnym zgromadzeniu Banku Ochrony Środowiska akcjonariusze nie udzielili tzw. skwitowania dwóm członkom poprzedniego zarządu: prezesowi Sergiuszowi Najarowi i wiceprezesowi Jerzemu Markiewiczowi.
Za udzieleniem im absolutorium za ub.r. głosował jeden z dwóch głównych akcjonariuszy BOŚ - Skandinaviska Enskilda Banken. Jego 47,5-proc. pakiet okazał się zbyt mały w porównaniu z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który razem z wojewódzkimi funduszami ochrony środowiska ma ponad 50 proc. akcji banku. Wniosek o nieudzielenie przez walne zgromadzenie byłym szefom BOŚ absolutorium zgłosiła kontrolowana przez NFOŚiGW rada nadzorcza. Zarzucała im opóźnienia we wdrażaniu centralnego systemu informatycznego oraz znaczny wzrost kosztów tego projektu.
Najar powiedział jednak w trakcie walnego, że gdy odwoływano go z posady prezesa, jako powód dymisji podano "porozumienie dwóch akcjonariuszy", a nie negatywną ocenę jego pracy. Ujawnił, że nikt nie zwracał się do niego o wyjaśnienia dotyczące prac nad projektem informatycznym.
Sergiusz Najar wcześniej przez wiele lat pracował w Banku Handlowym u boku Cezarego Stypułkowskiego (do niedawna szefa PZU). Później był m.in. wiceministrem infrastruktury w rządzie SLD. Bankiem Ochrony Środowiska kierował przez niewiele ponad pół roku - w okresie, gdy SEB próbował (bez powodzenia) przejąć pełną kontrolę nad polskim bankiem.
Nieudzielenie absolutorium członkowi zarządu banku absolutorium zdarza się bardzo rzadko. Brak absolutorium oznacza dla bankowca, że raczej nie ma szans na pracź w sektorze finansowym.