Żaden z siedemnastu ankietowanych przez nas ekonomistów nie spodziewa się, by na najbliższym posiedzeniu - we wtorek i środę - Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na zmianę wysokości stóp procentowych. Zdaniem analityków, niewielkie są również szanse na to, by jakakolwiek zmiana nastąpiła do końca tego roku. Ekonomiści za bardzo prawdopodobne uważają natomiast, że w pierwszej połowie przyszłego roku zdecyduje się na jedną niewielką podwyżkę stóp procentowych.
RPP nie chce zmian
O tym, że w tym tygodniu stopy się nie zmienią, mówili sami członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Ponieważ inflacja jest niska, nie widzą powodu do podwyżek. Ale jednak obawiają się wzrostu presji inflacyjnej. Do takich ocen skłaniały ich ostatnie bardzo dobre dane o gospodarce. W maju wyraźnie poprawiła się sytuacja na rynku pracy. Stopa bezrobocia spadła z 17,2 do 16,5 proc., a wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw był rekordowo wysoki. Jednocześnie szybko zwiększały się płace. Oznacza to, że popyt konsumpcyjny powinien szybko rosnąć. I faktycznie - produkcja sprzedana przemysłu była o 19,1 proc. wyższa niż przed rokiem (wzrost okazał się znacznie większy od prognoz). Lepsza od oczekiwań była także sprzedaż detaliczna (wzrosła o 13,6 proc.).
Zachowanie RPP przez kolejne pół roku nie jest już tak pewne. Zdecydowana większość analityków spodziewa się, że przez ostatnie sześć miesięcy kadencji Leszka Balcerowicza w NBP, ze stopami nic nie będzie się działo. Inflacja, chociaż nieco wzrośnie, to jednak wciąż będzie w okolicach dolnej granicy celu RPP. Dwa banki oczekują jednak, że już przy takim wzroście inflacji rada zdecyduje się na jedną podwyżkę stóp.
Rynek nie słucha jednak ekonomistów. Kwotowania kontraktów FRA (zakładów dotyczących wysokości stóp procentowych w przyszłości) świadczą o tym, że inwestorzy są pewni, że najdalej za trzy miesiące będziemy mieli pierwszą podwyżkę stóp. Wskazują też, że rynek ocenia podwyżki stóp w sierpniu na więcej niż 50 proc.