Kurs Rafako byłby o połowę niższy, gdyby wskaźniki wyceny wróciły do średnich poziomów z przeszłości. Uzasadnieniem dla ich obecnych poziomów mogłaby być realizacja zapowiadanych kontraktów lub przejźć innych firm
Chodzi przede wszystkim o budowę nowego bloku energetycznego w Bełchatowie, co powinno znacząco poprawić wyniki finansowe. Jednocześnie panuje przekonanie, że segment budownictwa energetycznego wymaga ogromnych nakładów na modernizację. Szacuje się je przynajmniej na kilka miliardów złotych. Pytanie, czy rzeczywiście jesteśmy u progu boomu inwestycyjnego w tej branży. Jeśli tak, to Rafako ze względu na swoją mocną pozycję na rynku będzie na tym w bardzo dużym stopniu korzystać. Zatrzymanie prywatyzacji przez obecny rząd, w tym sektora energetycznego oraz nierozwiązana sprawa kontraktów długoterminowych (KDT) nie pozwalają jednak na definitywne stwierdzenie, że taki proces rzeczywiście się zaczyna. Brakuje też klarownej polityki państwa dla sektora.
Małe przestanie być piękne?
To, że inwestorzy w czasie hossy kupują akcje nie w oparciu o twarde fakty, ale oczekiwania i nie reagują gwałtownie, gdy nadzieje rozmijają się z rzeczywistością, jest dość naturalne. Jednak w momencie odwrócenia koniunktury na parkiecie zaczyna następować mniej lub bardziej pospieszna weryfikacja. Trudno powiedzieć, czy akcje Rafako również staną się jej przedmiotem. Jak długo inwestorzy będą skłonni oczekiwać spodziewanych przez nich efektów działalności. Na razie walory spółki od chwili rozpoczęcia silnego spadku na giełdzie (11 maja) straciły mniej więcej tyle, co rynek. WIG20 w tym czasie zniżkował o 22 proc., WIRR o nieco ponad jedną piątą, MIDWIG o 15 proc., a papiery Rafako poszły w dół o 19 proc. To wskazuje, że notowania są w największym stopniu zdeterminowane wydarzeniami na całej giełdzie. Natomiast trudno mówić, by proces zderzenia oczekiwań z rzeczywistością na dobre się zaczął. Na razie jest to jedynie groźba, która niekoniecznie musi się spełnić.
Dlaczego trzeba obawiać się takiego zjawiska? Od połowy minionego roku wzrost notowań Rafako następował wbrew pogarszającym się wynikom. Sukcesywnie zmniejszały się zyski na akcję, pogarszała się rentowność, obniżyła się marża brutto ze sprzedaży, podniosły się natomiast koszty. To nie przeszkodziło w podwojeniu się kursu. W efekcie wycena zaczęła zdecydowanie odbiegać od przeciętnej z przeszłości. Aktualnie notowana różnica nie ma precedensu w dotychczasowej historii giełdowej firmy. W jakimś stopniu jej uzasadnieniem mogłaby być transakcja sprzedaży nieruchomości, która przyniesie spółce nadzwyczajne zyski w II kwartale. Zarobi na tym więcej niż w całym ubiegłym roku. Jednak przy tak dużej dysproporcji można byłoby oczekiwać pojawienia się czynnika o długofalowym oddziaływaniu.