Przedstawiciele związków zawodowych powołali wczoraj międzyzwiązkowy komitet protestacyjny. Domagają się zmian w polityce kadrowej, prowadzonej przez ministerstwo skarbu. Zdaniem związkowców, na stanowiska kierownicze w spółkach z udziałem SP powoływane są osoby niekompetentne. W rozmowach brali udział przedstawiciele OPZZ oraz związkowcy, reprezentujący m.in. LOT, Cefarm i PGNiG. Związkowcy podkreślali, że jednym z głównych celów protestu jest doprowadzenie do dialogu z resortem skarbu. Nieoficjalnie przyznają, że nie wierzą w nagłą zmianę nastawienia ministerstwa. - Według mnie, resort nadal nie będzie chciał z nami rozmawiać. Myślę, że to wszystko skończy się jednym wielkim przemarszem przez Warszawź - powiedział jeden ze związkowców. - Jeśli nie dojdziemy do porozumienia, sięgniemy po inny oręż - potwierdził Franciszek Bobrowski, wiceszef OPZZ. Ministerstwo Skarbu na razie nie komentuje zarzutów związkowców. - Jeśli do resortu wpłynie oficjalne stanowisko uczestników rozmów, zdecydujemy, czy i jak odnieść się do tej sprawy - powiedziała Agnieszka Dłuska z ministerstwa skarbu.

Protest dotyczy nie tylko polityki kadrowej w firmach, ale również w samym resorcie skarbu. - W ciągu kilku miesięcy trzykrotnie zmieniła się w ministerstwie osoba odpowiedzialna za farmację - twierdzi Mariola Olechnowicz z Cefarmu.

Jak zauważa Andrzej Malinowski, szef Konfederacji Pracodawców Polskich, praktyką stało się ostatnio odwoływanie prezesów spółek i zwlekanie z powołaniem następców. - Tymczasem konsekwencje przewlekania takich procedur ponoszą firmy i ich akcjonariusze. Kilkumiesięczny okres bez organu zarządzającego może skutkować np. utratą ważnych kontraktów - twierdzi Malinowski.

Związkowcy sceptycznie wyrażają się o nowym zespole doradczym, mającym opiniować kandydatów na funkcje kierownicze w spółkach SP. - Premier powołał grupę ekspertów, bo zauważył, ze dzieje się coś niedobrego. Jednak efekty działania tego zespołu będą mikre - stwierdził Bobrowski.

Premier Kazimierz Marcinkiewicz, odnosząc się wczoraj do sytuacji w spółkach Skarbu Państwa, zapewnił, że w firmach tych nie mają miejsca żadne polityczne nominacje.