Reklama

Acciona dopiero teraz uwierzyła w przyszłość Mostostalu

Nic dziwnego, że Hiszpanie nie chcą się dzielić z nikim przyszłymi zyskami polskiej firmy

Publikacja: 29.06.2006 09:19

Hiszpańska Acciona, inwestor strategiczny Mostostalu Warszawa, ogłosiła przed kilkoma dniami wezwanie do sprzedaży akcji polskiej firmy budowlanej. Najchętniej odkupiłaby od inwestorów giełdowych wszystkie pozostające poza jego kontrolą papiery polskiej spółki (50,06 proc.), a następnie wycofałaby przedsiębiorstwo z giełdy.

Informacja była nie lada zaskoczeniem (niekoniecznie negatywnym) dla inwestorów. Ale nie tylko dla nich. Wezwanie ogłoszone przez Hiszpanów było także - jak się dowiedzieliśmy - niespodzianką dla samego kierownictwa Mostostalu. Dlaczego Madryt nie uprzedził Polaków o swoich zamiarach? Czyżby nie miał zaufania do szefa warszawskiej firmy?

Moim zdaniem, hiszpańska Acciona darzy go ogromnym zaufaniem i uznaniem. Po prostu, do wezwania nie przymierzała się od miesięcy, lecz podjęła tę decyzję stosunkowo niedawno.

Skąd to przypuszczenie? Posłużmy się krótką lekcją najnowszej historii Mostostalu Warszawa.

Na początku 2005 roku był spółką o wysokim zadłużeniu, z praktycznie pustym portfelem zamówień i ponoszącą wielomilionowe straty. W takim stanie zostawiło ją hiszpańskie kierownictwo. Wówczas pojawił się Jarosław Popiołek, któremu powierzono rolę kierowania firmą.

Reklama
Reklama

Prezes rozpoczął swoją misję od odbudowania struktur organizacyjnych, zatrudniając grupę menedżerów. Zaczęły pojawiać się pierwsze duże kontrakty - zdobywane przez Mostostal, jak i jego spółki zależne. Wciąż nie było jednak zysków, dlatego banki niechętnie finansowały działalność firmy. Ta musiała pożyczać pieniądze od spółek z grupy inwestora strategicznego.

Remedium okazała się emisja akcji z prawem poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy. Miała miejsce w marcu i zakończyła się sukcesem.

Czyżby hiszpański "chytry plan" polegał na tym, aby to inwestorzy giełdowi najpierw pomogli spółce, którą następnie chcieli mieć tylko dla siebie? Czyli ryzykują wszyscy, a całą śmietankę spijają (czytaj: inkasuje przyszłe zyski) Hiszpanie? Nawet jeśli tak było, taki ruch był dla nich kosztowny.

Nie zapominajmy, że Acciona realizując prawa poboru wyłożyła już około 60 mln zł. Teraz musi wydać na akcje Mostostalu dodatkowo ponad 200 mln zł. Aby bowiem skusić inwestorów, proponuje wysoką cenę - o jedną trzecią wyższą od średniego kursu z ostatnich sześciu miesięcy. Gdyby Acciona wcześniej zdecydowała się na wezwanie, czyli w momencie, gdy spółka miała jeszcze przed sobą długą drogę do wyjścia na prostą, przejęcie pełnej kontroli kosztowałoby zdecydowanie mniej.

Nasuwa się prosty wniosek, że Madryt dopiero teraz tak naprawdę uwierzył w świetlaną przyszłość warszawskiej spółki giełdowej.

Obejmując w ubiegłym roku fotel prezesa Jarosław Popiołek postawił sobie za cel osiągnięcie przez Mostostal w 2006 roku jednostkowych przychodów na poziomie około 400 mln zł, czyli obiecywał wzrost o 140 proc. w ciągu dwóch lat. Niedowiarki pukały się wówczas w czoło.

Reklama
Reklama

Niewykluczone że wśród nich byli też ludzie z Acciony. Teraz, po tym jak w ostatnich tygodniach Mostostal pochwalił się zdobyciem wielomilionowych kontraktów, a tempa podpisywania nowych umów zazdroszczą spółce tuzy z branży, chyba nikt nie ma wątpliwości, że Jarosław Popiołek nie rzucał słów na wiatr.

Nic też dziwnego, że Acciona nie chce się dzielić z nikim przyszłymi zyskami Mostostalu. Te mogą być pokaźne. Polska grupa, jak szacują niektórzy analitycy, może już w tym roku zarobić na czysto ponad 30 mln zł. Taką rentownością mogą się pochwalić tylko najlepsi w branży.

Biorąc to pod uwagę, inwestorzy powinni odpowiedzieć sobie na pytanie, czy cena proponowana przez Accionę w wezwaniu rzeczywiście jest wysoka.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama