Hiszpańska Acciona, inwestor strategiczny Mostostalu Warszawa, ogłosiła przed kilkoma dniami wezwanie do sprzedaży akcji polskiej firmy budowlanej. Najchętniej odkupiłaby od inwestorów giełdowych wszystkie pozostające poza jego kontrolą papiery polskiej spółki (50,06 proc.), a następnie wycofałaby przedsiębiorstwo z giełdy.
Informacja była nie lada zaskoczeniem (niekoniecznie negatywnym) dla inwestorów. Ale nie tylko dla nich. Wezwanie ogłoszone przez Hiszpanów było także - jak się dowiedzieliśmy - niespodzianką dla samego kierownictwa Mostostalu. Dlaczego Madryt nie uprzedził Polaków o swoich zamiarach? Czyżby nie miał zaufania do szefa warszawskiej firmy?
Moim zdaniem, hiszpańska Acciona darzy go ogromnym zaufaniem i uznaniem. Po prostu, do wezwania nie przymierzała się od miesięcy, lecz podjęła tę decyzję stosunkowo niedawno.
Skąd to przypuszczenie? Posłużmy się krótką lekcją najnowszej historii Mostostalu Warszawa.
Na początku 2005 roku był spółką o wysokim zadłużeniu, z praktycznie pustym portfelem zamówień i ponoszącą wielomilionowe straty. W takim stanie zostawiło ją hiszpańskie kierownictwo. Wówczas pojawił się Jarosław Popiołek, któremu powierzono rolę kierowania firmą.