Przed profesorem Mieczysławem Puławskim, który do czasu wyboru prezesa w konkursie ma kierować Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem, stoi trudne zadanie. Ma dopilnować, aby do momentu rozstrzygnięcia konkursu, co powinno nastąpić około 12 września, spółka funkcjonowała prawidłowo. Na początek będzie musiał stawić czoło problemowi zapewnienia niezbędnych dostaw gazu.
Wygasająca umowa
PGNiG podpisało w ubiegłym roku z firmą RosUkrEnergo umowę zakupu 3,16 mld metrów sześc. błękitnego paliwa z Turkmenistanu i środkowej Azji. Kontrakt, dzięki któremu koncern pozyskuje 19 proc. sprzedawanego gazu, wygasa z końcem tego roku. Czy zostanie przedłużony? Z naszych informacji wynika, że nie toczą się w tej sprawie żadne negocjacje. - Bez komentarza - mówi Tomasz Fill, rzecznik PGNiG. Poprzedni zarząd polskiej spółki twierdził, że porozumienie z RosUkrEnergo jest jednym z najkorzystniejszych pod względem cenowym. Od tego czasu ceny gazu znacznie wzrosły.
Jak się okazuje, miejsce polskiego potentata chce zająć zarejestrowana na Węgrzech spółka EMFESZ, która stara się wejść na polski rynek sprzedaży gazu. - Jeżeli PGNiG zrezygnuje z tych dostaw, to chcielibyśmy je przejąć. Prowadziliśmy już w tej sprawie nieformalne rozmowy z RosUkrEnergo - powiedział "Parkietowi" Borys Szestakow, rzecznik EMFESZ.
Węgierski łącznik?