Minister finansów Paweł Wojciechowski spotka się jutro z Joaquínem Almunią, unijnym komisarzem ds. polityki gospodarczej i pieniężnej. Rozmawiać będą o ocenie polskich finansów publicznych przez Brukselę. To efekt listu byłej wicepremier Zyty Gilowskiej do José Manuela Barroso. Poprzedniczka Wojciechowskiego pytała w nim o sens utrzymywania wobec naszego kraju procedury nadmiernego deficytu. Przypomniała, że niedobór budżetu w 2005 r. wyniósł 2,5 proc., czyli mniej, niż

3-proc. limit dopuszczany przez Brukselę. "Parkiet" pisał o tej korespondencji wczoraj.

Z informacji z Ministerstwa Finansów wynika, że P. Wojciechowski podtrzyma argumenty swojej poprzedniczki. Zapyta może również, dlaczego Komisja oceniając stan polskich finansów brała dane z 2003 r., skoro wówczas nie byliśmy członkami Unii Europejskiej. Obaj panowie mają także rozmawiać o zasadach klasyfikacji otwartych funduszy emerytalnych. Obowiązujące teraz normy UE oznaczają, że po I kwartale 2007 r. deficyt sektora finansów publicznych zwiększy się o 1,9 pkt proc.

Analitycy wątpią, czy spotkanie przyniesie jakiś wymierny efekt. - To dobrze, że panowie się spotykają, że nowy minister finansów będzie w Komisji rozpoznawalny. Ale nie spodziewajmy się zmiany stanowiska Brukseli, jeżeli nie przedstawimy wiarygodnego programu obniżenia deficytu - ocenia Janusz Jankowiak, ekonomista Polskiej Rady Biznesu.