Roszczenia czeskiego holdingu Agrofert wobec PKN Orlen urosły już do 169 mln euro (ok. 680 mln zł). Tymczasem rezerwa, jaką płocki koncern, zawiązał rok temu na ten cel, to zaledwie 376 mln zł. Dawid Piekarz, rzecznik PKN Orlen, twierdzi, że jego firma na razie nie rozważa zmiany wysokości rezerw, ale będzie to jeszcze konsultować z prawnikami.
Spór dotyczy realizacji postanowień umowy, jaką spółki zawarły pod koniec 2003 r. Zgodnie z nią - po tym, jak Orlen kupi czeski Unipetrol, Agrofert odkupi od Unipetrolu pięć spółek chemicznych: Agrochemie, Aliachem (dziś Synthesia), Kaucuk, Paramo i Chemopetrol. Choć Orlen kupił Unipetrol, Agrofert nie stał siź wła?cicielem piźciu spółek chemicznych.
Andrej Babis, właściciel i prezes Agrofertu, poczuł się oszukany przez polski koncern i skierował do Sądu Arbitrażowego przy Czeskiej Izbie Gospodarczej i Rolnej w Pradze kilka wniosków przeciw Orlenowi. W ubiegłym tygodniu do Płocka trafił odpis kolejnego, trzeciego już.
Czesi nie zamierzają jednak na nim poprzestać i już zapowiadają wniesienie czwartego. - Kolejny pozew, który ma być złożony prawdopodobnie w najbliższych tygodniach, będzie dotyczył roszczeń z tytułu utraconych korzyści - powiedział "Parkietowi" Vladislav Bystrov, przedstawiciel medialny czeskiego holdingu. Wniesienie tego wniosku zapowiadał jeszcze w czerwcu sam Andrej Babis.
Z nieoficjalnych informacji, do jakich dotarł "Parkiet", wynika, że tym razem wysokość roszczenia może być jeszcze wyższa niż suma, jakiej Agrofert domaga się od Orlenu w złożonych już wnioskach.