Dopiero w październiku austriacki sąd powszechny przyjrzy się drugi raz treści wyroku, który (teoretycznie) rozstrzygnął spór udziałowców o Polską Telefonię Cyfrową.
W listopadzie 2004 r. Trybunał Arbitrażowy w Wiedniu orzekł, że Elektrim zawsze był właścicielem 48 proc. udziałów PTC, operatora sieci Era. Jednocześnie nakazał giełdowej firmie odzyskanie pakietu od Elektrimu Telekomunikacja (zależny od francuskiego koncernu Vivendi).
Orzeczenie składało się z kilku punktów, ale ten był dla Elektrimu najważniejszy. Dawał spółce możliwość uzyskania pieniędzy potrzebnych na spłatę wierzycieli (potrzebuje ok. 500 mln euro).
Tymczasem w lutym tego roku austriacki sąd na wniosek ET uchylił ten punkt sentencji. Elektrim odwołał się. Apelacja konglomeratu miała zostać rozpatrzona w tym tygodniu. Jednak, jak wynika z naszych informacji, sąd przesunął rozprawę na październik, nie podając konkretnej daty.
Tymczasem w tym tygodniu, ale przed Międzynarodowym Trybunałem Arbitrażowym w Londynie, będzie toczyć się inna rozprawa z udziałem Elektrimu. Chodzi o proces, który Francuzi wytoczyli w 2003 r. konglomeratowi, ET oraz spółce Carcom. Aby chronić interesy Vivendi, arbitrzy wydali zabezpieczenie, mówiące, że Elektrim ma się powstrzymać od udziału i głosowania na zgromadzeniu wspólników PTC nad podziałem całego zysku komórkowego operatora. Zakaz jest ważny do dziś, czyli do dnia kolejnej rozprawy. Francuzi będą zapewne występować o przedłużenie obowiązywania zabezpieczenia. Nie wiadomo, co zdecyduje londyński sąd, bo już wydał częściowy wyrok w tym konkretnym procesie. Interesy Vivendi i ET chronią jednak nadal zabezpieczenia ustanowione niedawno przez polskie sądy.