Twarde stanowisko Iranu w kwestii programu nuklearnego realizowanego przez ten kraj spowodowało w środę rano zwyżkę cen ropy naftowej powyżej 74 USD za baryłkę. Później sytuację na rynku kształtował raport o zapasach w Stanach Zjednoczonych. Spadły o 6 milionów baryłek, a prognozowano ich zmniejszenie o tylko 1,3 mln baryłek. Mimo to rynek zareagował obniżką cen. W Londynie cena ropy Brent po wzroście do 74,09 USD, w ciągu kilku minut spadła do 73,63 USD, 4 centy poniżej poziomu z wtorku. W okresie tygodnia ropa potaniała o 35 centów.

Na rynek w każdej chwili może jednak wrócić niepokój. Prezydent Mahmoud Ahmadinejad oświadczył, że Iran, podejrzewany o wzbogacanie uranu do poziomu umożliwiającego wyprodukowanie bomby atomowej, nie ustąpi ani kroku. Państwo to odgrywa bardzo ważną rolę na rynku ropy, a konflikt z nim mógłby zakłócić dostawy z Zatoki Perskiej. Wczoraj miało dojść do spotkania przedstawicieli pięciu państw stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ i Niemiec by zdecydować jakie kroki ta organizacja ma podjąć wobec Iranu.

Jeśli sytuacja wokół Iranu nie uspokoi się możliwy jest skok cen do 80 USD, ale zwyżki do 100 USD Eugen Weinberg, analityk DZ Bank we Frankfurcie, nie przewiduje. Międzynarodowa Agencja Energii prpognozuje, że do 2011 r. średni roczny wzrost popytu wyniesie 2 proc. i będzie szybszy niż w poprzednim dziesięcioleciu. Dziennie w 2011 r. świat będzie potrzebował 93,7 mln baryłek. W przyszłym roku zapotrzebowanie na ropę zwiększy się o 1,8 proc., do 86,4 mln baryłek dziennie.