Doniesienia o tym, że Możejki znów sprowadzają ropę przez morze, mogły - jak oceniają analitycy - przyczynić się do lekkiego spadku notowań Orlenu w trakcie wczorajszej sesji. Chodzi o to, że zostało to odebrane jako trudności w zaopatrzeniu. Ostatecznie kurs polskiej spółki, która wkrótce ma zostać właścicielem Możejek, nie zmienił się i wyniósł 54,7 zł, ale papiery innych firm paliwowych - Grupy Lotos i MOL-a podrożały odpowiednio o 2,12 proc. i prawie 1 proc.
Prezesa Chalupca nie zaskoczyła decyzja Możejek. - O ile mi wiadomo, wynika ona z realizacji ustalonego wcześniej planu zakupów - powiedział w wywiadzie udzielonym "Parkietowi".
Pod koniec czerwca przedstawiciele Łukoila, który również chciał kupić Możejki, zapowiedzieli, że koncern może zmniejszyć przesył surowca na Litwę, bo jest to dla niego nieopłacalne. Jednak, jak nam powiedziano wczoraj w biurze prasowym Łukoila, nadal przesyła on ropę do Możejek. Czy dostawy będą kontynuowane w przyszłości? - Takie decyzje podejmuje się co miesiąc. Postanowienia dotyczące sierpnia jeszcze nie zapadały - stwierdził pracownik Łukoila.
Sygnały dotyczące ewentualnego ograniczenia dostaw ropy z Rosji do Możejek nie niepokoją jednak szefa Orlenu. - Spodziewałem się tego, więc nie jestem ani zaskoczony, ani zaniepokojony takimi sygnałami - mówi. Niedawne wypowiedzi na ten temat Igor Chalupec interpretuje w kategoriach prób wywarcia nacisku medialnego na PKN Orlen.
Prezes płockiego koncernu nie obawia się także kłopotów z dostawą gazu ziemnego na Litwę, choć zdaniem niektórych analityków, takie zagrożenie też istnieje. - O ile pamiętam, nigdy w przeszłości nie zdarzyły się jakiekolwiek problemy z dostawami gazu do Możejek. Nie spodziewam się też, żeby w przyszłości mogły się zdarzyć - mówi "Parkietowi" Igor Chalupec.