Z danych portalu Bankier. pl wynika, że w II kwartale tego roku banki wydały ponad 300 tys. kart kredytowych i łącznie na rynku funkcjonuje ich już ponad 3,6 mln. Liczba ta może być nawet o 700-1000 tys. wyższa, gdy uwzględni się też karty wydawane wyłącznie w sieciach handlowych przez banki Sygma i Cetelem. - Za 3 lata na rynku może być ich co najmniej 7-8 mln - prognozuje Adam Budziłek, produkt manager kart kredytowych w Lukas Banku. Banki walczą obecnie o klientów na dwa sposoby: oferują coraz atrakcyjniejsze warunki dla aktywnych, dobrze zarabiających oraz obniżają wymagania wobec mniej zamożnych. Lukas Bank z ofertą kart kredytowych dla osób z dochodami netto na poziomie 500 zł wyszedł w maju ub.r. Klientami z niskimi dochodami zainteresowały się również: PKO BP, Getin Bank, Fortis czy GE Money Bank. Takie posunięcie nadało rynkowi kart sporego przyspieszenia. Lukas Bank poszedł dalej i do karty dołożył 50 zł. Właściciel karty otrzymywał je po zrealizowaniu jednej transakcji. Pomysł zadziałał - Lukas wyprzedził pod względem liczby kart kredytowych Handlowy i ma ich niewiele mniej niż lider, PKO BP. - Ale zdajemy sobie sprawę, że nie wystarczy sprzedać kartę. Wciąż trzeba przekonywać klientów do aktywnego z niej korzystania - mówi A. Budziłek. A że z utrzymaniem zainteresowania klientów dla kart jest kłopot, pokazują choćby dane z BPH, ING BSK, Inteligo i BISE, gdzie mimo boomu w drugim kwartale aktywnych kart ubyło.
Przykład Lukas Banku pokazuje również, jak duże znaczenie mają kanały dystrybucji. Choć bank nie chce ujawniać, jaką część stanowią karty sprzedane w sieciach handlowych Tesco czy Leclerc, można przypuszczać, że jest ich sporo. Jak szacuje Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl, poprzez sieci handlowe do portfeli Polaków trafiło już 1,5-1,8 mln kart kredytowych. Oznaczałoby to, że ponad jedna trzecia kart znajduje właściciela w sklepie, a nie w banku. - I na dodatek 40 proc. osób, które decydują się na kartę właśnie w supermarkecie, nie ma kont osobistych. Jest to dla nich pierwszy kontakt z usługami bankowymi i od razu z tak zaawansowanym produktem - zaznacza Macierzyński. Choć ubożsi właściciele kart nie wykonują wielu transakcji, to dają bankom zarobić na zadłużeniu w karcie. - W tej grupie połowa klientów decyduje się na kredyt w karcie, choć średnia dla rynku to ok. 20 proc. - mówi analityk Bankiera. pl. - Ustawa antylichwiarska sprawiła, że kredyt ten wcale nie jest drogi. Klienci zaczynają to dostrzegać i coraz chętniej pożyczają w ten sposób nawet gotówkę - zauważa Cezary Źbikowski, dyrektor Getin Banku. Bank ten dodatkowo zachęca do pożyczania na kartę gotówki, nie pobierając prowizji od wypłat.