Okres publikacji wyników kwartalnych dobiegł końca. Patrząc z dzisiejszej perspektywy można założyć, że lipcowa zaskakująco silna zwyżka WIG20 wynikała zapewne z dyskontowania rosnących zysków spółek. Faktycznie ostatni kwartał był wyraźnie lepszy dla blue chips niż poprzedni. W tej sytuacji nie przez przypadek akurat w ostatnich dniach - już w czasie publikacji zdyskontowanych wcześniej wyników - WIG20 przeżywał korektę. Już w poprzednich komentarzach pisałem, że indeks blue chips zaczął wracać tym samym do poziomu uzasadnionego przez zwyżkę indeksu MSCI dla rynków wschodzących. Lipcowa zwyżka WIG20 była zbyt szybka w stosunku do innych rynków, stąd też doszło do korekty na początku sierpnia. Wczorajszy wzrost oznacza być może koniec tej właśnie korekty. Ponownie o losach WIG20 zaczyna przesądzać sytuacja na rynkach zagranicznych. Zniknął kluczowy czynnik, który w lipcu sprawiał, że kursy polskich spółek rządziły się własnymi prawami, czyli wspomniane oczekiwanie na wyniki kwartalne. To samo zjawisko widać na wykresie MIDWIG-u. Pod koniec lipca indeks średnich spółek zbliżył się do majowego szczytu. Opór nie został jednak pokonany. Wczoraj indeks zanotował nawet spadek.

Z punktu widzenia średnioterminowego trendu wczorajsze odbicie nie ma na razie większego znaczenia. Od połowy czerwca utrzymuje się trend wzrostowy. Ostatnie tygodnie przyniosły jego osłabienie, jednak nie przekreśliły jeszcze szans na kontynuację zwyżki. Można się spodziewać, że obecnie mamy do czynienia z okresem dużej zmienności. Takie szybkie odwroty na przemian kupujących i sprzedających jak te trwające od połowy lipca mogą się utrzymać. Przebicie ostatniego szczytu WIG20 (3191 pkt) jest co prawda realne, ale wcale nie musi przynieść zatem kilkutygodniowej zwyżki. Udany atak na szczyt z maja (3348 pkt) to na razie scenariusz mało prawdopodobny. Tym bardziej, że indeks MSCI dla rynków wschodzących zdołał odrobić dopiero połowę strat z majowo-czerwcowej przeceny. Bez zdecydowanego ataku kupujących na innych rynkach trudno liczyć na przełom na GPW.