Po zachowaniu kursu Telekomunikacji Polskiej we wtorek widać było, że giełdowi gracze nie wiedzieli, jak interpretować informacje, które poprzedniego wieczora przekazali członkowie rady nadzorczej TP. 6 listopada fotel prezesa spółki obejmie Maciej Witucki, obecny szef Lukas Banku. Zastąpi Marka Józefiaka, któremu zaproponowano stanowisko w grupie France Telecom, strategicznego inwestora TP.

We wtorek kurs akcji narodowego operatora rósł, ale tego dnia zyskiwała na wartości większość spółek. Na tle rynku wzrost wyceny TP nie wyglądał imponująco: wynosił maksymalnie 2,3 proc., podczas gdy WIG20 zyskał 2,5 proc. Papierom TP nie udało się też pokonać granicy 20 zł. Na zamknięciu za walor płacono 19,85 zł.

- Nowa postać to niewiadoma dla rynku. Na ocenę działań nowego prezesa przyjdzie czas za minimum pół roku od objęcia funkcji - powiedział Krzysztof Kaczmarczyk, analityk DB Securities. - Ta osoba nie ma doświadczenia w telekomunikacji, dlatego oceniamy zmianę jako lekko negatywną - powiedziała Anna Bossong, analityk CA IB. Według niej, o wyborze M. Wituckiego zdecydowały głównie jego związki z Francją, krajem pochodzenia strategicznego inwestora TP. Prezes Lukas Banku studiował m.in. w Ecole Centrale Paris i pracował dla Cetelem Bank. Zdaniem A. Bossong, ewentualne kolejne zmiany w zarządzie również będą postrzegane negatywnie.

Dobitniej specjaliści wypowiadali się tylko anonimowo. - Zmiana na stanowisku prezesa TP jest bez znaczenia - powiedział nasz rozmówca, pracujący dla dużej międzynarodowej korporacji. Według niego, zmianę należy w dużej mierze tłumaczyć chęcią poprawy stosunków zarządu z prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Wśród zebranych opinii dominowało przekonanie, że nowy szef TP, ze względu na brak doświadczenia w tym segmencie rynku, nie będzie osobą rozdającą karty w grupie.

Maciej Witucki nie chciał wczoraj komentować przejścia do TP i mówić o czekających go wyzwaniach.