Na możliwość pogorszenia koniunktury wskazuje spadek wskaźnika nastrojów konsumentów i prawdopodobieństwo zmniejszenia przez nich tempa zwiększania wydatków. Słabnie też rynek nieruchomości, rośnie liczba niesprzedanych domów. Niepomyślnym sygnałem jest ograniczanie produkcji w zakładach przemysłowych, które chcą się pozbyć większych niż prognozowano zapasów. Richard deKaser, ekonomista National City w Cleveland, spodziewa się, że w III kwartale spowolnienie będzie bardziej wyraźne. - Coraz szybciej pogarsza się sytuacja na rynku domów, a wzrost zapasów stwarza firmom mniejsze możliwości ekspansji niż sądziliśmy - twierdzi DeKaser.
Wyższe dochody
Na dobrych stronach skoncentrował się Bruce Kasman, ekonomista JPMorgan Securities. Jedną z nich jest wyższy niż policzono wcześniej wzrost płac. Różnica wyniosła 100 miliardów dolarów na korzyść pracobiorców. - To pokazuje, że chociaż tempo wzrostu słabnie, gospodarka zapewnia zrównoważony przyrost dochodów - tłumaczy Kasman, który uważa, że dzięki temu bez zbyt wielkiego bólu uda się przetrwać gorszy okres.
Inflację (bez żywności i energii) w II kwartale oszacowano na 2,8 proc., wobec 2,1 proc. w poprzednim kwartale. Amerykański bank centralny ma nadzieję, że tempo wzrostu cen będzie słabło. Z opublikowanego we wtorek sprawozdania z ostatniego posiedzenia komitetu otwartego rynku Rezerwy Federalnej (Fed), który decyduje o poziomie stóp, wynika, że obecny 5,25-proc. koszt kredytu może być potencjalnie "do pogodzenia z zadowalającym tempem gospodarki". To sformułowanie potraktowano jako sygnał, że na najbliższym posiedzeniu Fed nie zmieni stóp procentowych.
Podwyżka była blisko
Zdaniem Paula Kasriela, ekonomisty Northern Trust Securities, sprawozdanie Fedu sugeruje, że Ben Bernanke, szef banku centralnego USA, i jego koledzy mogą zakończyć cykl podnoszenia stóp i zwiększa się prawdopodobieństwo, że następnym ruchem będzie ich cięcie. Inni ekonomiści podkreślają, że chociaż w głosowaniu na forum komitetu otwartego rynku tylko jeden członek tego gremium na dziesięciu opowiedział się za kolejną podwyżką stóp, to z przebiegu debaty wynika, że do podjęcia takiej właśnie decyzji było blisko.