Na rynku eurodolara od czterech miesięcy mimo pokaźnych wahań w dół i w górę trwa trend boczny. Jego dolną granicą są dołki z czerwca i lipca znajdujące się na wysokości ok. 1,25 USD. Z kolei górną barierą są szczyty z maja i czerwca w okolicy 1,293 USD. W sierpniu eurodolar bezskutecznie próbował sforsować ten opór. Konsekwencje nieudanego ataku nie były jednak zbyt dotkliwe, gdyż kurs nadal znajduje się stosunkowo blisko szczytów. Można zaryzykować tezę, że ta czteromiesięczna konsolidacja EUR/USD to formacja zapowiadająca kontynuację silnego trendu wzrostowego zatrzymanego w połowie maja. Sprzyjają temu zresztą czynniki fundamentalne, takie jak zatrzymanie wzrostu stóp procentowych w USA i zupełnie odwrotne tendencje w Eurolandzie (o czym analitycy mówili już w końcu ubiegłego roku). Mimo że wczoraj EBC pozostawił koszty pieniądza na niezmienionym poziomie, to prezes banku Jean-Claude Trichet wypowiadał się w dość jastrzębim tonie, mówiąc m.in. o utrzymującym się ryzyku inflacji i konieczności zachowania "wzmożonej czujności".