W Nowym Jorku indeksy spadały drugi dzień, a głównym tematem była pogarszająca się sytuacja na rynku budowlanym. Akcje firm tej branży taniały, gdyż dwie spośród nich obniżyły prognozy wyników finansowych, a inwestorzy starali się z tego wyciągać jak najdalej idące wnioski. Obawiano się, że gorsza koniunktura na rynku domów przyhamuje całą gospodarkę. Narasta pewność, że przekłuwanie bańki będzie bardziej bolesne niż sądzono dotąd. Negatywnych impulsów (także obecnej w świadomości graczy środowej informacji o wyższych kosztach pracy) nie zneutralizował pozytywny raport z rynku pracy. Liczba osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłki dla bezrobotnych okazała się mniejsza niż prognozowano.
W Europie czwartek był trzecim dniem spadków wartości głównych indeksów, a najwięcej traciły firmy zorientowane na eksport. Tym razem giełdom zaszkodziła ciężkostrawna Beżowa Księga amerykańskiego banku centralnego. Wynika z niej, że rynek domów w USA jest słaby, a wydatki konsumentów w większości regionów rosną wolno. Gracze uznali, że w Ameryce Północnej może jeszcze bardziej zmniejszyć się popyt na wycieraczki samochodowe i sprzedawali akcje produkującej je firmy Tomkins, światowego potentata w tej dziedzinie. Akcje tej spółki staniały aż 15 proc., gdyż zapowiedziała już, że z powodu mniejszych zamówień z USA i Kanady nie zrealizuje prognozy na III kwartał. Przecena dotknęła również szwedzkiego Ericssona oraz niemiecki koncern samochodowy BMW. Na rynku panuje silna skłonność do realizacji zysków i wykorzystywany jest każdy pretekst, by sprzedać akcje.
W regionie Azji i Pacyfiku akcje sprzedawano na inną nutę niż w Europie, chociaż też na amerykańską. Najwyższą rangę przyznano dynamice kosztów pracy w gospodarce USA, która ponownie wyzwoliła obawy, że bank centralny będzie nadal podwyższał stopy procentowe. Indeks Morgan Stanleya dla tego obszaru obniżył się o 1,5 proc., a największy spadek zanotował tokijski wskaźnik Nikkei 225, który stracił 1,7 proc.