Piątkowe zgromadzenie wybrało nowy nadzór Stalexportu, po czym zajęło się... zgłaszaniem uchwał, które mają być przedmiotem obrad kolejnego spotkania akcjonariuszy, zaplanowanego na przyszły miesiąc.
Banki wchodzą do gry
Rada nadzorcza Stalexportu została rozszerzona do dziewięciu osób. To maksymalna liczba, na jaką zezwala statut przedsiębiorstwa. Do tej pory w radzie zasiadało sześć osób, jednak od pewnego czasu były dwa wakaty.
Firma Autostrade - od sierpnia inwestor strategiczny Stalexportu (kontroluje 21,7 proc. kapitału) - uzyskała cztery miejsca w radzie. W przyszłym roku Autostrade ma dokapitalizować Stalexport, obejmując kontrolę nad 50 proc. plus jednym głosem. Z ramienia Autostrade do rady weszli: Galliano Di Marco, Chris Melnyk, Giuseppe Palma i Dario Cipriani. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który jest właścicielem 11,4 proc. akcji, ma dwa fotele. W nadzorze znaleźli się: Katarzyna Galus i Tadeusz Sadowski. W poprzednim składzie Fundusz miał trzech przedstawicieli. Nic się nie zmieniło w przypadku PKO BP, który kontroluje 5,6 proc. kapitału. Przedstawicielem banku pozostał Przemysław Majka.
Do rady weszli też Bolesław Leśnodorski i Jerzy Sroka. Ten pierwszy został zgłoszony przez jeden z banków. W radzie będzie pełnił rolę niezależnego członka. J. Sroka natomiast jest pracownikiem ING BSK. Bank reprezentuje konsorcjum ośmiu innych instytucji finansowych. W ich imieniu negocjował ze Stalexportem warunki układu. Katowickie przedsiębiorstwo, emitując akcje, spłaciło zadłużenie z tytułu poręczeń kredytów udzielonych upadłej Walcowni Rur Jedność. Walory dostał też PKO BP, ale ma własnego reprezentanta.