Po tym, jak "Parkiet" poinformował, że akcje Hygieniki mogą znaleźć się w portfelu Krzysztofa Moski, kurs spółki wzrósł wczoraj o 14,4 proc., osiągając 5 zł. Inwestor potwierdza nasze doniesienia.
- Spotkałem się z Maciejem Zientarą (ma 9,55 proc. kapitału Hygieniki - red.) i rozmawialiśmy - mówi Krzysztof Moska, największy akcjonariusz Lenteksu. Czy były to negocjacje na temat ceny, po której Maciej Zientara sprzedałby papiery Hygieniki? - Nie potwierdzam, ale też nie zaprzeczam - odpowiada K. Moska. Dodaje, że o ewentualnej transakcji może poinformować jeszcze w tym tygodniu.
- Takich rozmów miałem już co najmniej kilka - komentuje natomiast Maciej Zientara. Deklaruje, że na razie nie chce rozstawać się z Hygieniką. Dodaje, że Lentex jest tylko jednym z kilku potencjalnych kooperantów podwarszawskiej spółki.
Zamiast importu
Hygienika jest teraz zmuszona do zakupu pewnej ilości włókniny, podstawowego surowca do produkcji m.in. pieluszek i podpasek, za granicą. Dlaczego spółka musi ją importować? - Do wytworzenia pewnych produktów potrzebujemy włókniny najnowszej generacji. A takiej w Polsce brakuje. Dlatego zaopatrujemy się w Niemczech i we Włoszech - wyjaśnia Dariusz Nikołajuk, prezes Hygieniki. Jego zdaniem, oferta Lenteksu wydaje się atrakcyjna. Prezes Nikołajuk podkreśla, że spółka, w której Krzysztof Moska jest też handlowcem, mogłaby dostarczać Hygienice wszystkich rodzajów włókniny, zarówno tych niższej jakości, jak i najnowszej generacji. - Pozwoliłoby to uniknąć w przyszłości strat ze względu na różnice kursowe, które powstają przy imporcie - mówi Dariusz Nikołajuk.