W pierwszych godzinach notowań w środę indeksy nowojorskie były na poziomie zbliżonym do wtorkowego zamknięcia. Sporo zamieszania wywołała ropa, która zaczęła drożeć. Z tego powodu po raz pierwszy od prawie dwóch tygodni wielu inwestorów postawiło na akcje firm naftowych. Na czele stawki był Chevron. We wrześniu do wczoraj ta branża należała do najgorszych. Po silnym wzroście poprzedniego dnia na rynku odczuwalne było też pewne zmęczenie. Bank inwestycyjny Lehman Brothers wprawdzie miał kwartał lepszy, niż prognozowano, ale nie był w stanie pociągnąć rynku, tak jak to uczynił we wtorek Goldman Sachs.
W Europie otoczenie sprzyjało zakupowi akcji. Analitycy przekonywali nawet, że apetyt na ryzyko będzie coraz większy. Drożały walory spółek motoryzacyjnych i przewoźników lotniczych. Do kupna tych papierów przez pewien czas zachęcała taniejąca ropa naftowa, a w tej grupie wyróżniały się DaimlerChrysler oraz Air France-KLM. Ton rynkowi nadawały też brytyjski detalista odzieżowy Next i spółka zbrojeniowa BAE Systems, które opublikowały wyniki lepsze od prognoz analityków. 10-proc. wzrostem kursu wyróżniła się szwedzka Scania, producent samochodów ciężarowych, gdyż pojawiły się informacje o szansach na jej mariaż z niemieckim konkurentem Manem. Taniały spółki naftowe. Po południu zyski miały główne indeksy na szesnastu, spośród osiemnastu, giełdach w państwach rozwiniętych. Na minusie był Londyn i Paryż. Inwestorom w Wielkiej Brytanii nie spodobały się informacje z rynku pracy. Okazało się, że spadła liczba osób ubiegających się o zasiłki dla bezrobotnych i szybciej rosną płace. Gracze obawiają się, że wzrośnie inflacja i Bank Anglii podniesie stopy procentowe.
Tańsza ropa wcześniej zmobilizowała też graczy z regionu Azji i Pacyfiku. Indeks Morgana Stanleya zyskał 0,4 proc., dwa razy więcej niż tokijski wskaźnik Nikkei 225, a spółki technologiczne wzrosły o 1,5 proc. Dzień wcześniej rekomendację dla producentów półprzewodników podniósł Credit Suisse.