- Jeżeli uda się wynegocjować krótkoterminowy kontrakt na dostawę taniego prądu, Huta Łaziska w październiku wznowi produkcję na trzy miesiące - takie plany zarządu potwierdził we wczorajszej rozmowie z "Parkietem" Marek Klimek - rzecznik huty. Jednak - co pewnie ważne dla ewentualnych dostawców energii - dla Huty Łaziska "tania energia" to taka, która kosztuje 70-90 zł za megawatogodzinę. Tymczasem cena prądu w Polsce sięga 120-130 zł za MGh, a za granicą jest jeszcze drożej.
Huta Łaziska (producent żelazostopów) już w lutym br. ograniczyła produkcję. Zabrakło pieniędzy na płacenie rachunków w Górnośląskim Zakładzie Energetycznym (Vattenfall Poland). W następnych miesiącach nie udało się przywrócić równowagi i np. w lipcu tylko 1/3 z ponad 600-osobowej załogi dostała wynagrodzenia. Reszta czeka na wypłatę. W sierpniu było jeszcze gorzej - zakład w ogóle przestał płacić.
Składowiska huty (jej większościowym udziałowcem jest katowicka spółka Gemi, handlująca żelazostopami) pełne są węgla i kwarcytu, które czekają na przeróbkę. - Ich sprzedaż prosto z placu nie będzie opłacalna. Lepiej zaoferować gotowy produkt - przekonuje Marek Klimek. Kłopot w tym, że nawet uruchomienie produkcji tylko na trzy miesiące będzie wymagało zastrzyku finansowego z zewnątrz. Jak się dowiedzieliśmy, niewykluczone że uda się do takiego przedsięwzięcia namówić odbiorców produktów zakładu z Łazisk, m.in. przez producentów żeliwa.
Wznowienie produkcji nie powinno rozbudzać nadziei na uratowanie zakładu. Z naszych informacji wynika, że rychłe złożenie wniosku o upadłość (zobowiązania przekraczają 200 mln zł) wciąż jest możliwe, choć na razie odwlekane.