Wczoraj papiery producenta materiałów ogniotrwałych podrożały o 3,3 proc., do 32 zł. Takiej ceny nie osiągnęły od początku giełdowych notowań, czyli od 1997 roku. Właściciela zmieniło 207,3 tys. walorów, co stanowi 4,5 proc. kapitału. Ostatni raz tak intensywny handel zaobserwowano w czerwcu i wrześniu 2004 roku, kiedy do rady nadzorczej spółki wszedł Konstanty Litwinow, przedstawiciel Związku Przemysłowego Donbasu w Polsce. Wtedy spekulowano, że Ukraińcy chcą przejąć Ropczyce. Skończyło się na tym, że Donbas kupił prawie połowę udziałów w Chrzanowskich Zakładach Materiałów Ogniotrwałych. Drugą połowę mają Ropczyce. W czerwcu tego roku, decyzją walnego zgromadzenia, do rady nadzorczej giełdowej spółki został wprowadzony Oleksandr Pylypenko, kolejny przedstawiciel Donbasu. Kandydaturę wystawiła firma ZM Invest założona przez menedżerów Ropczyc (kontroluje 37,6 proc. papierów). - Zaw-sze podkreślaliśmy, że zależy nam na zacieśnieniu współpracy z Donbasem, ale nie było rozmów o inwestycjach kapitałowych - mówi Józef Siwiec, prezes Ropczyc. Zapewnia, że nie doszły go żadne słuchy o tym, żeby Ukraińcy chcieli wejść do kierowanej przez niego firmy. - Jest zainteresowanie ze strony funduszy inwestycyjnych - dodaje. Zdaniem prezesa Siwca, z punktu widzenia Ropczyc, wejście Donbasu byłoby bardzo korzystne. ZM Invest nie zamierza sprzedawać akcji giełdowej firmy.

Co na to Ukraińcy? Konstanty Litwinow był na wyjeździe służbowym i nie znalazł czasu na rozmowę. - Jesteśmy zainteresowani Ropczycami w stu procentach - rzucił w słuchawkę. Jak interpretować jego wypowiedź? - Nie kupujemy Ropczyc - zapewnia Jacek Łęski, rzecznik Donbasu. - Mamy dwóch przedstawicieli w radzie nadzorczej, udziały w spółce zależnej Ropczyc i na razie tylko tyle nas łączy - dodaje. Obie firmy należą też do ukraińskiego konsorcjum "Ukrindustry", które świadczy usługi (maszyny, remonty) dla hut.

Akcjonariuszami Ropczyc są też trzy fundusze: BPH TFI ma 5,5 proc. akcji, BZ WBK AIB AM 5,4 proc., a PZU Życie 5,1 proc.