Dlatego też aktywa NFI są cenniejsze niż ich rynkowa wycena.
Prawdopodobieństwo, że parlament zajmie się tym zwolnieniem
podatkowym, rośnie. Kiedyś było naprawdę małe, ponieważ
akcjonariuszami NFI byli w dużej mierze indywidualni inwestorzy,
a spółki będące aktywami funduszy stanowiły dużą część krajowej
gospodarki. Obecnie sytuacja się zmieniła, gdyż walory NFI
mają głównie inwestorzy instytucjonalni, a liczba spółek działających w ramach NFI zdecydowanie zmalała. Poza tym istnieje silna presja,
aby uprościć przepisy podatkowe i żeby obowiązywały jednolite regulacje. Niemniej teraz w Polsce sytuacja polityczna nie jest stabilna.
Kiedy tak jednak się stanie, posłowie pewnie zajmą się nowelizacją
ustawy o Narodowych Funduszach Inwestycyjnych.
Moim zdaniem, będzie to jednak nie wcześniej niż za dwa czy trzy lata.
Dawid Sukacz
prezes NFI Piast
Przypuszczam, że za wzrostem notowań większości NFI stoją dzisiaj drobni inwestorzy. Do zakupu akcji mogła ich zachęcić niedawna
transakcja przejęcia "Kwiatkowskiego" przez Romana Karkosika.
Prawdopodobnie uznali ją za obiecującą i teraz starają się przewidzieć kolejne. Mają nadzieję, że do podobnych transakcji dojdzie również w przypadku innych funduszy.
Maciej Wandzel
prezes Supernovej Capital
Biorąc pod uwagę opodatkowanie aportu wnoszonego do funduszu oraz dywidend i wpływów z buy backu, nie sądzę, aby głównym
motywem zakupu NFI były względy podatkowe. Owszem, NFI
nie płaci podatku od zysków kapitałowych, ale to samo dotyczy
funduszy inwestycyjnych zarządzanych przez TFI. Widzę inne cele
w przejęciach NFI, np. wnoszenie prywatnych holdingów na giełdę
(vide Eastbridge i NFI Hetman) lub ułatwione emisje akcji do inwestorów portfelowych i OFE. Jest to o wiele prostsze dla NFI niż w wypadku
certyfikatów funduszy inwestycyjnych.
Nadzieje na przejęcia funduszy wywindowały wyceny papierów
NFI "Kwiatkowski" to najdroższy Narodowy Fundusz Inwestycyjny, biorąc pod uwagę wskaźnik cena/wartość księgowa. Przekracza on 13 i pod tym względem nie dorównuje mu żaden inny NFI. Wycena "Kwiatkowskiego" jest wygórowana nie tylko w porównaniu z akcjami innych funduszy, ale także w stosunku do ceny, jaką za przejęcie NFI zapłacił Roman Karkosik. Na zakup wszystkich akcji Supernovej Equity Grażyna i Roman Karkosikowie wydali 89,9 mln zł. Ponieważ Supernova posiada 42 mln papierów "Kwiatkowskiego", to efektywna cena za jeden walor NFI wyniosła nieco ponad 2,1 zł. Jeszcze przed miesiącem papiery kosztowały na giełdzie niewiele więcej, ale obecnie są wielokrotnie droższe.
Rodzi się pytanie, czy inwestorzy nie nazbyt optymistycznie oceniają perspektywy "Kwiatkowskiego". Trudno oczekiwać, że spółki Romana Karkosika zostaną wprowadzone do NFI po wyjątkowo niskiej cenie w porównaniu z ich wycenami rynkowymi. Można by się raczej spodziewać odwrotnej sytuacji, w której R. Karkosik będzie dążył do jak najkorzystniejszego dla siebie przekazania spółek do "Kwiatkowskiego". Dlatego optymizm inwestorów można odczytywać raczej jako nadzieję na to, że w bliżej nieokreślonej przyPo wczorajszej skokowej zwyżce wśród najdroższych NFI znalazły się też Drugi NFI i Progress. Wskaźnik C/WK dla obu spółek zdecydowanie przekracza średni poziom wycen dla pozostałych NFI (nie licząc "Kwiatkowskiego"), który wynosi zaledwie 1,6. Mimo że oba fundusze są i tak znacznie tańsze w porównaniu z "Kwiatkowskim", to w ich przypadku hurraoptymizm inwestorów budzi jeszcze większe wątpliwości. Windowanie cen
Drugiego NFI i Progressu wynika zapewne z nadziei, że staną się celem podobnej operacji jak "Kwiatkowski". Tymczasem im bardziej ich kurs idzie w górę, tym mniej taka operacja opłacałaby się potencjalnemu
przejmującemu. Biorąc pod uwagę efektywną cenę, jaką R. Karkosik zapłacił za akcje "Kwiatkowskiego", przejmował fundusz przy C/WK na
poziomie 1,7, czyli niewiele
odbiegającym od średniej.
Czy dziś byłby skłonny kupić walory Drugiego NFI i Progressu, których wyceny są znacznie wyższe niż wycena "Kwiatkowskiego" w momencie jego
przejęcia?