Reklama

Szturm na akcje NFI

Narodowe Fundusze Inwestycyjne były wczoraj w centrum zainteresowania. Inwestorów zachęciło do nich przejęcie "Kwiatkowskiego" przez Romana Karkosika

Publikacja: 28.09.2006 08:28

Na wczorajszej sesji najwięcej zyskały walory Progressu i Drugiego NFI (odpowiednio 68,5 proc. i 24,6 proc.) - oba kontrolowane przez Supernovą Capital. W skali tygodnia najbardziej zdrożały "Kwiatkowski" i Progress, Drugi NFI i Octava (odpowiednio 190 proc., 102 proc., 64 proc. i 18 proc.)

Zapatrzeni

w Romana Karkosika

Skąd wzrost notowań NFI? Analitycy wskazują na niedawne wydarzenia na rynku. - Supernova Capital sprzedała w poniedziałek jeden fundusz znanemu biznesmenowi, Romanowi Karkosikowi. Potem kurs tego NFI bardzo wzrósł. Wiadomo, że Supernova chce zbyć jeszcze jeden fundusz. Inwestorzy typują więc prawdopodobnie, który to będzie, i kupują jego akcje - rozważa Andrzej Powierża, szef działu analiz Domu Maklerskiego PKO BP.

Po poniedziałkowej transakcji R. Karkosik nie krył, że zawarł ją w celu przeprowadzenia porządków w swojej grupie kapitałowej. Wszystko wskazuje na to, że mógł je zacząć już wczoraj. Papierami kontrolowanych przez niego spółek handlowano intensywnie poza sesją.

Reklama
Reklama

W transakcjach pakietowych właściciela zmieniły akcje Alchemii (0,4 proc. kapitału), Boryszewa (0,6 proc.), Impexmetalu (0,8 proc.) oraz Skotanu (4,8 proc.). Czy stroną kupującą był właśnie "Kwiatkowski"?

Ulga kusi dużych

Umieszczenie papierów spółek w NFI jest dla Romana Karkosika korzystne ze względów podatkowych, mimo że wniesienie aktywów (np. akcji spółki giełdowej) nie jest bezpośrednio objęte ulgami. Wnosząc je do funduszu, inwestor zapłaci podatek od różnicy między wyceną aportu a wyceną obejmowanych w zamian walorów NFI, jeśli od razu na tej transakcji zarabia. Skala podatku zależy, oczywiście, od wyceny aktywów, ale nie może znacznie odbiegać od wyceny rynkowej, szczególnie w przypadku wnoszenia do NFI (podnosząc kapitały funduszu) akcji spółek giełdowych. Urząd skarbowy może bowiem uznać wycenę za niewłaściwą i nałożyć karę.

Ulgi pojawiają się, kiedy Narodowy Fundusz Inwestycyjny zaczyna handlować wniesionymi wcześniej akcjami. Te transakcje nie są już opodatkowane, nawet jeśli fundusz uzyskuje z tego tytułu zyski. Fundusz nie płaci też podatku od dywidend uzyskiwanych ze spółek, które ma w portfelu. To może zachęcić inwestorów do wykorzystywania NFI jako wehikułu, dzięki któremu odroczą podatek od zysków kapitałowych.

Całkowicie podatku uniknąć się bowiem nie da. Kiedy ktoś otrzymuje dywidendę z NFI, jako jego akcjonariusz, zapłaci już podatek. Tak samo, gdy dostanie pieniądze z umorzenia akcji funduszu.

Drobni też korzystają

Reklama
Reklama

Na ulgi mogą również liczyć osoby fizyczne, które mają w portfelu akcje NFI. Zwykły inwestor musi wprawdzie odprowadzić do fiskusa 19 proc. rocznego zarobku na rynku kapitałowym, jednak jeśli ma w portfelu akcje NFI, zapłaci mniej.

- Dochód ze sprzedaży akcji NFI uzyskiwany przez osoby fizyczne zwolniony jest z podatku do wysokości połowy jednomiesięcznego przeciętnego wynagrodzenia (wartość tę podaje regularnie GUS). Są to jednak niewygórowane kwoty, niewiele ponad 1 tys. zł - zauważa Robert Krasnodębski, radca prawny z kancelarii Weil, Gotshal & Manges. Fiskusowi inwestor oddaje jedynie 19 proc. nadwyżki nad tę kwotę.

Czy to zachęciło drobnych graczy do inwestowania w NFI? - Nie sądzę, żeby do aktualnego wzrostu notowań NFI przyczyniła się kwestia ulg podatkowych. Ustawa wprowadziła je w życie już 10 lat temu - przypomina Piotr Nadolski, prezes NFI Victoria.

Komentarze

Krzysztof Jedlak

Parkiet

Reklama
Reklama

Karty na rynku narodowych funduszy inwestycyjnych zostały

rozdane już dawno. Niemal wszystkie Narodowe Fundusze Inwestycyjne zmieniły w ostatnich latach właścicieli, strategię i portfel inwestycyjny. Teraz na placu boju pozostały zasadniczo fundusze,

które rozpoczęły nową działalność (poczekamy, zobaczymy,

co z tego wyniknie) oraz te, które już są lub za chwilę będą

"wydmuszkami" do likwidacji albo sprzedaży. Te ostatnie mogą służyć do dwóch, czasem realizowanych jednocześnie, c

Reklama
Reklama

(przynajmniej do czasu, kiedy fiskus się nie zorientuje, że ulga

przysługująca z założenia funduszom inwestycyjnym jest w tym

przypadku nadużywana). Obie możliwości są jednak znane od dawna. Wczorajszy run na NFI może więc dziwić. Nie ma się co łudzić:

Roman Karkosik nie kupi wszystkich funduszy, bo po co?

Przed hurraoptymizmem powinna też powstrzymywać

Reklama
Reklama

inwestorów pamięć o tych wszystkich, którzy wcześniej

utonęli w tym mętnym morzu dziwnych interesów.

Remigiusz Sopel

Analityk DM IDMSA

NFI mogą być atrakcyjnym kąskiem do przejęcia. Uchwalając ustawę o tych funduszach, posłowie chyba nie zauważyli, że jest w niej dziura. Sprzedaż akcji przez NFI jest bowiem nieopodatkowana.

Reklama
Reklama

Dlatego też aktywa NFI są cenniejsze niż ich rynkowa wycena.

Prawdopodobieństwo, że parlament zajmie się tym zwolnieniem

podatkowym, rośnie. Kiedyś było naprawdę małe, ponieważ

akcjonariuszami NFI byli w dużej mierze indywidualni inwestorzy,

a spółki będące aktywami funduszy stanowiły dużą część krajowej

gospodarki. Obecnie sytuacja się zmieniła, gdyż walory NFI

mają głównie inwestorzy instytucjonalni, a liczba spółek działających w ramach NFI zdecydowanie zmalała. Poza tym istnieje silna presja,

aby uprościć przepisy podatkowe i żeby obowiązywały jednolite regulacje. Niemniej teraz w Polsce sytuacja polityczna nie jest stabilna.

Kiedy tak jednak się stanie, posłowie pewnie zajmą się nowelizacją

ustawy o Narodowych Funduszach Inwestycyjnych.

Moim zdaniem, będzie to jednak nie wcześniej niż za dwa czy trzy lata.

Dawid Sukacz

prezes NFI Piast

Przypuszczam, że za wzrostem notowań większości NFI stoją dzisiaj drobni inwestorzy. Do zakupu akcji mogła ich zachęcić niedawna

transakcja przejęcia "Kwiatkowskiego" przez Romana Karkosika.

Prawdopodobnie uznali ją za obiecującą i teraz starają się przewidzieć kolejne. Mają nadzieję, że do podobnych transakcji dojdzie również w przypadku innych funduszy.

Maciej Wandzel

prezes Supernovej Capital

Biorąc pod uwagę opodatkowanie aportu wnoszonego do funduszu oraz dywidend i wpływów z buy backu, nie sądzę, aby głównym

motywem zakupu NFI były względy podatkowe. Owszem, NFI

nie płaci podatku od zysków kapitałowych, ale to samo dotyczy

funduszy inwestycyjnych zarządzanych przez TFI. Widzę inne cele

w przejęciach NFI, np. wnoszenie prywatnych holdingów na giełdę

(vide Eastbridge i NFI Hetman) lub ułatwione emisje akcji do inwestorów portfelowych i OFE. Jest to o wiele prostsze dla NFI niż w wypadku

certyfikatów funduszy inwestycyjnych.

Nadzieje na przejęcia funduszy wywindowały wyceny papierów

NFI "Kwiatkowski" to najdroższy Narodowy Fundusz Inwestycyjny, biorąc pod uwagę wskaźnik cena/wartość księgowa. Przekracza on 13 i pod tym względem nie dorównuje mu żaden inny NFI. Wycena "Kwiatkowskiego" jest wygórowana nie tylko w porównaniu z akcjami innych funduszy, ale także w stosunku do ceny, jaką za przejęcie NFI zapłacił Roman Karkosik. Na zakup wszystkich akcji Supernovej Equity Grażyna i Roman Karkosikowie wydali 89,9 mln zł. Ponieważ Supernova posiada 42 mln papierów "Kwiatkowskiego", to efektywna cena za jeden walor NFI wyniosła nieco ponad 2,1 zł. Jeszcze przed miesiącem papiery kosztowały na giełdzie niewiele więcej, ale obecnie są wielokrotnie droższe.

Rodzi się pytanie, czy inwestorzy nie nazbyt optymistycznie oceniają perspektywy "Kwiatkowskiego". Trudno oczekiwać, że spółki Romana Karkosika zostaną wprowadzone do NFI po wyjątkowo niskiej cenie w porównaniu z ich wycenami rynkowymi. Można by się raczej spodziewać odwrotnej sytuacji, w której R. Karkosik będzie dążył do jak najkorzystniejszego dla siebie przekazania spółek do "Kwiatkowskiego". Dlatego optymizm inwestorów można odczytywać raczej jako nadzieję na to, że w bliżej nieokreślonej przyPo wczorajszej skokowej zwyżce wśród najdroższych NFI znalazły się też Drugi NFI i Progress. Wskaźnik C/WK dla obu spółek zdecydowanie przekracza średni poziom wycen dla pozostałych NFI (nie licząc "Kwiatkowskiego"), który wynosi zaledwie 1,6. Mimo że oba fundusze są i tak znacznie tańsze w porównaniu z "Kwiatkowskim", to w ich przypadku hurraoptymizm inwestorów budzi jeszcze większe wątpliwości. Windowanie cen

Drugiego NFI i Progressu wynika zapewne z nadziei, że staną się celem podobnej operacji jak "Kwiatkowski". Tymczasem im bardziej ich kurs idzie w górę, tym mniej taka operacja opłacałaby się potencjalnemu

przejmującemu. Biorąc pod uwagę efektywną cenę, jaką R. Karkosik zapłacił za akcje "Kwiatkowskiego", przejmował fundusz przy C/WK na

poziomie 1,7, czyli niewiele

odbiegającym od średniej.

Czy dziś byłby skłonny kupić walory Drugiego NFI i Progressu, których wyceny są znacznie wyższe niż wycena "Kwiatkowskiego" w momencie jego

przejęcia?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama