Reklama

Węgierskie wybory rozczarowały rynek

Opozycyjny Fidesz odniósł triumf w węgierskich wyborach lokalnych. Forint spadł, choć waluty regionu się umacniały

Publikacja: 03.10.2006 09:10

Po przeliczeniu 95 proc. głosów poparcie dla rządzących krajem socjalistów wynosiło 37,64 proc. Fidesz, który w parlamencie jest największą partią opozycyjną, zdobył w wyborach lokalnych 52,67 proc. głosów, co zapewniło mu zwycięstwo w 18 na 19 komitetów (odpowiednik polskich województw). Politycy z klubu Viktora Orbana zapewnili sobie również 19 z 23 stanowisk prezydentów w największych miastach. Partia Ferenca Gyurcsanya zdołała obsadzić fotel prezydenta Budapesztu. - Rezultat wyborów jest taki jak oczekiwano, co jest jednak marnym pocieszeniem - mówił Istvan Zsoldos, analityk z londyńskiego oddziału Goldmana Sachsa.

Rynek rozczarowany

- Wyborcy uważają, że socjaliści i Związek Wolnych Demokratów nie są w stanie rozwiązać kryzysu, w jakim znajduje się teraz państwo - cieszył się ze zwycięstwa Viktor Orban. Inwestorzy są jednak innego zdania. Krajowy pieniądz stracił wczoraj w stosunku do euro 0,8 proc. i za jednostkę wspólnej waluty trzeba było zapłacić aż 275,12 forintów. Indeks budapeszteńskiej giełdy obniżył się o 0,5 proc. W innych państwach regionu tendencja była dokładnie odwrotna. Umocniła się czeska korona, a na praskim parkiecie przeważały zwyżki. Podobnie było na GPW, gdzie WIG20 podskoczył o 0,4 proc., a złoty umocnił się w stosunku do euro o 0,2 proc.

Tym razem sytuacja na rynkach Europy Środkowej jest więc inna niż w tydzień temu, kiedy zamieszki na Węgrzech ciągnęły w dół wszystkie waluty regionu. - Czeski bank centralny podniósł stopy procentowe, więc korona się umacnia - tłumaczyli nam wczoraj analitycy z londyńskiego oddziału BNP Paribas. - Polska waluta z kolei traciła w ubiegłym tygodniu w stosunku do dolara w wyniku rozpadu koalicji i teraz zaczęła odrabiać straty.

Zaważyła taśma

Reklama
Reklama

Słabe wyniki partii rządzącej są w znacznej mierze pochodną wypowiedzi Ferenca Gyurcsanya, który w nagraniu wyemitowanym przez publiczne radio mówił, że oszukiwał społeczeństwo, by wygrać wybory parlamentarne. - Koalicja rządząca poniosła porażkę. Gwoździem do trumny była kaseta z wypowiedzią premiera, która przeciekła do mediów - uważa Bernadett Budai, politolog z Vision Consulting w Budapeszcie.

Protesty jeszcze potrwają

Zdaniem ekspertów, zwycięstwo Fideszu nie wróży Węgrom nic dobrego. - Uliczne protesty skierowane przeciwko Gyurcsanyowi będą trwały, bo demonstranci otrzymali poparcie społeczeństwa - twierdzi Budai. Oliwy do ognia dolał wczoraj prezydent Laszlo Solyom, który wezwał parlament do odwołania premiera ze stanowiska. - Ta wypowiedź wpłynie na nasilenie się protestów w ciągu najbliższych dni - uważa Zsoldos. - Sądzimy, że Gyurcsany utrzyma się na swojej pozycji, a demonstracje będą powoli tracić na intensywności, by ustać całkowicie za maksymalnie parę tygodni - dodaje.

Jeżeli obecny premier nie otrzyma wotum zaufania, to rynki finansowe mogłyby na tym ucierpieć. Zdaniem analityków, jest to jednak mało prawdopodobny scenariusz, gdyż rządząca koalicja raczej udzieli poparcia Gyurcsanyowi.

Wybory nie wpłyną na budżet

Eksperci twierdzą, że wyniki wyborów do władz lokalnych nie zachwieją programem redukcji wydatków fiskalnych. - Budżet na 2007 r. powinien pozostać w takim kształcie, jaki wynika z projektu wejścia do strefy euro - mówi Zsoldos. Jego zdaniem, nie będzie również żadnych zmian w rządzie, ponieważ nie ma na razie nikogo, kto mógłby zastąpić Gyurcsanya. - Socjaliści rozumieją, że nie mają wyboru, jak tylko ograniczać wydatki państwa - dodaje. Jego zdaniem, za kilka lat sytuacja może się jednak zmienić i z innym politykiem na czele tej partii polityka fiskalna może już nie być tak restrykcyjna. Zmiany mogą przyjść przed wyborami parlamentarnymi.

Reklama
Reklama

Bloomberg, portfolio.hu

Komentarz

Caroline Gormanekonomistka rynków wschodzących w londyńskim Julius Baer Investments

Zaskoczenia nie było

Mimo że partia Ferenca Gyurcsanya poniosła porażkę, reakcja rynku jest umiarkowana. Są dwie przyczyny. Socjaliści ostatnio znacznie stracili na popularności i ich słabe rezultaty w lokalnych wyborach były do przewidzenia. Zagraniczni inwestorzy ostatnio lokowali na Węgrzech ograniczoną ilość kapitału ze względu na dużą niepewność co do rozwoju sytuacji politycznej, więc przecena forinta również nie jest duża, a giełdowe spadki niewielkie. Premier Ferenc Gyurcsany jest wciąż uważany przez inwestorów za wiarygodnego polityka, który jest w stanie wprowadzić w życie niezbędne reformy prowadzące do ograniczenia deficytu budżetowego. Nie najlepszą informacją z punktu widzenia rynków finanso- wych jest planowane głosowanie nad wotum zaufania dla jego gabinetu. Na szczęście rządząca koalicja ma w parlamencie większość i udziela pełnego poparcia Gyurcsanyowi, więc nie powinno być zaskoczenia. Nie ma większego wpływu na stabilność rynku finansowego wypowiedź prezydenta Węgier Laszlo Solyoma, który, choć wcześniej popierał premiera, teraz chce, by parlament go odwołał. Jeżeli w tygodniu nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, to forint nie powinien dalej tracić na wartości.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama