Zarząd Elektrimu (ma 100 proc. EF) poinformował w komunikacie, że od wyroku sądu przysługuje apelacja. Można jednak przypuszczać, że podmiot zależny konglomeratu nie skorzysta z tej możliwości.
Wniesienie apelacji oznacza z jednej strony dodatkowe koszty postępowania prawnego, z drugiej - odsunięcie w czasie momentu rozliczenia z obligatariuszami. Tymczasem na sali warszawskiego sądu upadłościowego zarówno prawnicy Elektrimu, jak i pełnomocnicy powiernika obligacji, brytyjskiej firmy Law Debenture Trust, nie ukrywali, że zależy im na czasie.
Pieniądze już na koncie
Tym bardziej że jak wynika z nieoficjalnych informacji Elektrim już w środę miał na kontach pieniądze, które by wystarczyły na zaspokojenie roszczeń obligatariuszy. Otrzymał je od Deutsche Telekomu w ramach realizacji opcji zakupu udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej, z której niemiecki operator skorzystał w 2005 r. DT poinformował w środę, że zapłacił Elektrimowi ponad 600 mln euro. "Elek" nie potwierdził jednak wówczas tej informacji. Konglomerat jest winny obligatariuszom blisko 520 mln euro.
Francuzi okoniem