Intersport, handlujący sprzętem i odzieżą sportową, zapewne w przyszłym miesiącu (przy okazji prezentacji wyników za III kwartał) zmniejszy tegoroczne prognozy finansowe. Powód? Termin otwarcia warszawskiego centrum handlowego Złote Tarasy został przesunięty z początku listopada na I kwartał przyszłego roku. - Na razie każdy sklep jest dla nas bardzo ważny. Przesunięcie otwarcia dużego salonu o kilka miesięcy na pewno wpłynie na planowane przez nas wyniki. Teraz liczymy tylko, jak bardzo - tłumaczy Artur Mikołajko, prezes Intersportu. Giełdowa spółka w Złotych Tarasach chce uruchomić największy salon (prawie 1100 metrów kwadratowych) z czterech, jakie planowała w tym roku. W kolejnych dwóch latach zamierza powiększyć sieć o 10 nowych sklepów (teraz ma ich 13).
Na ten rok firma prognozowała 115,6 mln zł przychodów oraz 4,8 mln zł zysku netto. Na przygotowanie sklepu w warszawskim centrum handlowym i jego wyposażenie (tzw. zatowarowanie) Intersport planował wydać ponad 3,2 mln zł.
Dla spółki najważniejsza jest sprzedaż w sezonie zimowym. W samym grudniu obroty są podobne jak w całym III kwartale. Równie istotna jest sprzedaż w kolejnych dwóch miesiącach: styczniu i lutym. Handel tylko sprzętem narciarskim i snowbordowym w ubiegłym roku zapewnił Intersportowi prawie 27 proc. przychodów. Do tego dochodzi sprzedaż odzieży sportowej, m.in. narciarskiej, której udział w łącznym obrocie jest szacowany na około 30 proc.
Prezes A. Mikołajko nie obawia się, że z powodu przesunięcia otwarcia sklepu pozostanie z zapasami. Spółka przed sezonem zamawia około 70 proc. towaru, jaki planuje sprzedać. Pozostałe 30 proc. jest zamawiane na bieżąco według potrzeb. Wczoraj kurs Intersportu wzrósł o 5,1 proc., do 9,2 zł.