Ministerstwo Skarbu Państwa zapowiedziało, że poprosi Naftę Polską, aby zwróciła się do Petro Carbo Chemu o przedłużenie tracącej ważność 3 listopada umowy w sprawie sprzedaży 80 proc. akcji Zakładów Azotowych Tarnów oraz Zakładów Azotowych Kędzierzyn (Warunkiem zrealizowania umowy jest zgoda MSP i rządu). Co Pan na to?
Dopiero niedawno dostaliśmy zgodę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na przejęcie ZAK-u i ZAT-u. Możliwe, że fakt ten jest przyczyną tego, iż resort potrzebuje jeszcze trochę czasu. Z drugiej strony, proces musi się kiedyś zakończyć. Może to jeszcze trochę potrwać, ale transakcja powinna być sfinalizowana w rozsądnym terminie. Jeżeli podjęcie decyzji przez rząd będzie trwać krótko, to zgoda, ale jeżeli zamknięcie umowy miałoby nastąpić w grudniu, to oznacza to kolejny stracony rok. Koniec roku to czas zawierania umów i tworzenia planów na cały rok.
Czy zatem podpiszecie aneks w sprawie przedłużenia rozmów?
Jak dotąd, nie otrzymaliśmy formalnego wniosku z Nafty Polskiej w sprawie aneksu wydłużającego obowiązywanie umów (co umożliwia ewentualne negocjacje - przyp. red.). Ale cieszymy się, że zarówno Nafta Polska, jak i ministerstwo chcą zakończyć tę prywatyzację. Wierzymy, że wszystko zakończy się dobrze.
W trakcie negocjacji i po podpisaniu umów z Naftą Polską pojawiały się wobec PCC zarzuty. Kwestionowano m.in. wiarygodność finansową firmy. Czy mają Państwo pieniądze na zakup zakładów w Kędzierzynie i Tarnowie?