Wydawana przez Agorę "Gazeta Wyborcza" miała we wrześniu największe wpływy z reklam wśród dzienników. Wyniosły 89,4 mln zł, czyli o 14 mln zł więcej niż w analogicznym okresie 2005 r. - wynika z badań firmy Expert-Monitor. Na drugim miejscu znalazł się "Fakt" z 16,7 mln zł, a tuż za nim "Rzeczpospolita" (15,2 mln zł). "Dziennik", główny konkurent "Wyborczej", zajął czwarte miejsce z 8,2 mln zł. Nie jest to zły wynik, tym bardziej że gazeta pojawiła się na rynku dopiero w kwietniu. Zdaniem analityków, to właśnie ona jest główną przyczyną kłopotów Agory.

Czy wysokie wpływy z reklam pomogą spółce, której kurs od początku roku spadł już o ok. 50 proc.? Wydawało się, że jest szansa na przełamanie tego trendu. Na początku października akcje Agory kosztowały mniej niż 29 zł. Dwa tygodnie później kurs był już wyższy o ponad 13 proc. i przekroczył 33 zł. Rynek nie zareagował też nerwowo na zamieszanie wokół "Wyborczej" i jej naczelnego. Analitycy są jednak zdania, że spadki się nie skończyły. - To, co się dzieje z kursem Agory, jest spowodowane wejściem "Dziennika", a w przyszłym roku jest on w stanie odebrać spółce jeszcze więcej niż do tej pory - uważa Dorota Puchlew, analityk DM PKO BP. Podobnego zdania jest Michał Marczak, analityk z DI BRE Banku. - Tak naprawdę "Dziennika" jeszcze nie widać na rynku reklamowym. To oznacza, że przyszły rok dla Agory może być też bardzo ciężki. Nie ma powodu, aby jej kurs zaczął teraz systematycznie rosnąć - mówi.

Agora szuka swojej szansy na rynku internetowym. - Będziemy poszerzać ofertę przez projekty organiczne lub przejęcia i zwiększać udział w rynku reklamy internetowej - mówi Urszula Szwed-Strych z biura prasowego Agory.