Reklama

"Elek" nie wyciągnie ręki do Vivendi

Przed Elektrimem kolejna odsłona batalii o miliardy złotych. Spółka zapowiada długotrwałe procesy z francuskim koncernem Vivendi

Publikacja: 31.10.2006 06:30

Kurs Elektrimu, spółki która w piątek obroniła się przed upadłością, po nagłych wzrostach w poniedziałek odreagował i spadł o 5,85 proc. Na konferencji zorganizowanej z okazji udanej obrony "Elka", przedstawiciele firmy mówili z jednej strony o zamknięciu sporu z obligatariuszami, z drugiej nie ukrywali, że czekają ich jeszcze długie procesy z Vivendi (koncern uważa, że przez Elektrim stracił 2,5 mld euro) i zależnym od francuskiego koncernu Elektrimem Telekomunikacja. Zarówno Piotr Nurowski, prezes Elektrimu, jak i Zygmunt Solorz-Źak, największy akcjonariusz firmy, twierdzili, że wyczerpały się możliwości polubownego zakończenia konfliktu z francuskim koncernem. Od efektów tych sporów ma zależeć wartość majątku Elektrimu, a więc i dodatkowa płatność, którą firma będzie musiała uiścić na rzecz obligatariuszy.

Ważne sprawy

Istotne będzie rozstrzygnięcie procesu, w którym Vivendi i ET podnoszą, że Elektrim nie zapłacił za udziały ET, które objął kilka lat temu. Konglomerat miał wówczas wnieść do firmy aport w postaci udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatora sieci Era. Wygrana Francuzów może tu oznaczać, że giełdowa firma będzie musiała zapłacić im odszkodowanie.

Sytuacja "Elka" mogłaby zmienić się na gorsze, gdyby Sąd Najwyższy uchylił decyzję o uznaniu na terenie Polski kluczowego dla spółki wyroku z listopada 2004 r. Trybunał w Wiedniu stwierdził wówczas, że Elektrim jest właścicielem 48 proc. udziałów Ery. Tych samych, za które w ostatni czwartek dostał pierwszą część zapłaty od DT. Czy transakcja mogłaby zostać unieważniona? Według Z. Solorza-Żaka jest to mało prawdopodobne. Jako uza-

sadnienie podał korzystny dla "Elka" wyrok sądu powszechnego w Austrii w tej sprawie.

Reklama
Reklama

Na razie, po tym jak w ostatni czwartek Elektrim spłacił największą część długu wobec obligatariuszy (525 mln euro), w kasie firmy zostało prawie 80 mln euro.

Na co nadwyżka

To reszta pierwszej puli pieniędzy, które konglomerat otrzymał za 48-proc. pakiet udziałów Ery od Deutsche Telekom (604 mln euro). Firma nie zdradza, na co je przeznaczy.

Z. Solorz-Żak zapewnił, że intencją zarządu jest, aby konglomerat rozwijał swoje spółki zależne. P. Nurowski potwierdzał i przypominał pół żartem, pół serio, że firma ma zobowiązania wobec swojego największego akcjonariusza, czyli właśnie Z. Solorza-Żaka, który jednocześnie pełni funkcję przewodniczącego rady nadzorczej firmy. - Nie wiem, czy nie upomni się o pieniądze - mówił z przymrużeniem oka. Nie powiedział jednak, ile konglomerat jest łącznie winien akcjonariuszowi. Warunki finansowania inwestycji w Zespole Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin wskazują, że co najmniej 90 mln euro. Z. Solorz-Źak tłumaczył, że musiał zabezpieczyć swoje pieniądze. Pytany, dlaczego wielkości i warunków tych transakcji nie znają akcjonariusze mniejszościowi, odpowiadał: - Bo nie dali pieniędzy.

Do najważniejszych składników majątku należą giełdowe Rafako, pośredniczący w handlu energią Elektrim-Volt czy Port Praski. Elektrim (mimo że ma tylko kilka procent akcji) nadal jest odpowiedzialny za inwestycje w ZE PAK.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama