Średni dzienny wolumen obrotu akcjami PKO BP wynosił jeszcze niedawno zaledwie 800 tys. To mniej niż 1 proc. walorów, które otrzymali nieodpłatnie pracownicy banku (w ostatnich dniach obroty na PKO BP nieco odżyły i przekraczały milion sztuk). W tej sytuacji nawet sprzedaż akcji przez stosunkowo niewielką liczbę ich posiadaczy skutkowałaby znacznym zwiększeniem podaży. Na rynku panuje jednak przekonanie, że nadwyżkowa podaż zostanie bez większego problemu wchłonięta. Świadczą o tym nie tylko wypowiedzi zarządu banku, czy analityków oraz zarządzających (również tych z zagranicy, którzy zapewniają, że są gotowi kupować walory największego banku na szybko rozwijającym się rynku). Jasną wskazówką są notowania PKO BP.
W piątek, po wzroście o 4,7 proc., kurs pierwszy raz od trzech miesięcy znalazł się na poziomie 40 zł. Dla akcji PKO BP była to jedna z najlepszych sesji w tym roku. W ten sposób odreagowywano słabsze notowania banku z kilku poprzednich tygodni. Odreagowanie zaczęło się już kilka dni wcześniej - po opublikowaniu przez bank lepszych od oczekiwań wyników za trzeci kwartał. Wtedy kurs wzrósł do poziomu niewiele wyższego od poprzedniego zamknięcia, ale w porównaniach miesięcznych - PKO pierwszy raz od dłuższego czasu okazał się lepszy od indeksów WIG20 i branżowego WIG Banki. Warto pamiętać, że jeszcze pod koniec października miesięczna stopa zwrotu z akcji PKO BP była o ok. 5 proc. niższa od zmiany WIG20 i WIG Banki.
To oznacza, że niepewność co do podaży uwalnianych dziś akcji pracowniczych największego krajowego banku faktycznie była, ale już znikła. Czy optymizm inwestorów windujących w ostatnich dniach kurs PKO BP nie był przesadzony, przekonamy się na dzisiejszej i kilku kolejnych sesjach.