Astarta wyraża zainteresowanie produkcją bioetanolu na bazie cukru. Rynek ekologicznych paliw na Ukrainie podlega jednak restrykcyjnym regulacjom i państwo decyduje o dopuszczeniu do działania w tej branży. Obecnie jest ona zdominowana przez potentatów przetwórstwa ropy naftowej.
Nadwyżka cukru
Już teraz Ukraina w ramach limitów importuje cukier. Cło na ten surowiec jest wysokie. Wchodząc w I połowie przyszłego roku do Światowej Organizacji Handlu (WTO) nasz sąsiad będzie musiał wyrazić zgodę na wwóz do kraju 260 tys. ton cukru rocznie. Cło będzie minimalne i wyniesie zaledwie 2 proc. wartości produktu. W efekcie na rynku pojawi się dużo taniego cukru, co naruszy równowagę panującą na rynku. Politycy mają już pomysły, jak go zagospodarować, aby nie ucierpieli krajowi producenci. Jurij Luzan, zastępca ministra polityki rolnej Ukrainy, jak podaje dziennik "RBK Daily", zaproponował, aby z importowanego cukru produkować bioetanol. Projekt legislacyjny został skierowany z komisji parlamentarnej na obrady plenarne.
- Projekt ustawy to element gry uczestników rynku, którzy nie chcą dopuścić do obniżenia cen cukru - uważa Nikołaj Wiernickij, dyrektor ProArgo, firmy zajmującej się analizami rynku spożywczego. W tym roku według prognoz specjalistów oczekuje się, że ukraińskie przedsiębiorstwa wyprodukują 2 mln ton cukru pochodzącego z buraków cukrowych. - To urodzajny sezon i dodatkowe ilości surowca mogą zaszkodzić rynkowi - twierdzą eksperci.
Problem firmy