Komisja Europejska zgodziła się wczoraj, żeby PKN Orlen kupił od rosyjskiego koncernu Jukos i rządu Litwy ponad 84 proc. akcji litewskiej rafinerii Możejki. Strony podpisały umowę na przełomie maja i czerwca, jednak jej finalizacja wymagała akceptacji KE.
Komisja uznała, że inwestycja Orlenu nie utrudni innym spółkom z branży paliwowej skutecznej konkurencji na unijnym rynku. Płocki koncern zapłaci za udziały 2,6 miliarda dolarów. Według litewskiego rządu, finalizacja transakcji jest kwestią kilku tygodni i nie wpłynie na nią pożar, który wybuchł w rafinerii 12 października.
Według wstępnych szacunków, straty wywołane pożarem opiewają na 22,4-47,5 mln dolarów. Zdaniem służb technicznych rafinerii, naprawa instalacji w Możejkach znacznie się przeciągnie i potrwa przynajmniej rok. Pierwotnie szacowano, że zniszczone urządzenia uda się wymienić w ciągu 6-9 miesięcy.
Mimo trudnej sytuacji, Orlen chce jak najszybciej sfinalizować transakcję.
Premier Litwy, Gediminas Kirkilas, twierdzi, że polska spółka planuje importować ropę do Możejek za pośrednictwem terminali w Kłajpedzie i w Butyndze. Ten drugi terminal dostarcza rafinerii ropę, odkąd Rosja wstrzymała dostawy z powodu awarii rurociagu "Przyjaźń".