Czy na polskim rynku akcji jest drogo? Zdaniem wielu analityków, takie stwierdzenie może wcale nie być dalekie od prawdy. Na tle innych rynków wschodzących polska giełda zdecydowanie nie jest miejscem, gdzie można zrobić najtaniej zakupy. Są jednak sektory na warszawskim parkiecie, które specjaliści wciąż uważają za atrakcyjne.
Według raportu Domu Maklerskiego Banku Handlowego na temat rynków wchodzących, wygląda na to, że na warszawskim parkiecie jest obecnie dość drogo. Ze zgromadzonych przez autorów danych wynika, że na tle indeksów wchodzących w skład MSCI EMEA - modelowego portfela akcji z rynków Europy Wschodniej, Afryki oraz Bliskiego Wschodu - ceny polskich walorów są stosunkowo wysokie. Do takiego wniosku może skłonić, na przykład, rzut okiem na najprostsze wskaźniki fundamentalne. Z grona rynków wchodzących w skład indeksu jedynie czeski PX-50 osiągnie prawdopodobnie na koniec roku wyższy wskaźnik ceny do zysku niż WIG20 - 17,4. Akcjami wchodzącymi w skład portfela największych spółek z warszawskiej giełdy, będziemy handlować przy C/Z w wysokości 14,7, podczas gdy średnia dla całego MSCI EMEA szacowana jest na 11,1. Co prawda, można by przyjąć, że krajowe papiery są droższe niż zagraniczne, ponieważ inwestorzy spodziewają się szybszego rozwoju firm, ale i taka teoria nie znajduje przekonywającego potwierdzenia. Oczekiwane ROE dla spółek z WIG20 ma na koniec roku wynieść 21 proc., podczas gdy średnia dla przedsiębiorstw z MSCI to 25 proc. Trudno więc o jakieś szczególne powody do optymizmu.
Różne sektory,
różne perspektywy
Niemniej na polskim rynku wciąż można znaleźć sektory, które analitycy uznają za atrakcyjne i gdzie można się spodziewać wzrostów. Zdaniem specjalistów piszących rekomendacje, inwestorzy powinni zainteresować się szczególnie sektorem paliwowym. Jeżeli weźmiemy pod uwagę szeroki konsensus wycen analityków z raportów, nietrudno spostrzec, że branża paliwowa jest niedowartościowana w około 11 proc. Wskaźnik ceny do zysku dla indeksu WIG-Paliwa wynosi obecnie 7,8, co jest liczbą raczej niewielką w porównaniu do C/Z 17 dla szerokiego rynku. Oczywiście, tak niska wycena nie bierze się z niczego. Giełdowi gracze dyskontują kurczący się spread Brent/Ural, na którym zarabiają Lotos i PKN Orlen. Konsekwencją będą między innymi słabe wyniki za III kwartał, których spodziewa się większość biur maklerskich. Niemniej jednak, wygląda na to, że polscy inwestorzy okazali się zbyt pesymistyczni. Dzięki temu w sektorze paliwowym istnieje miejsce na wzrost.