Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 12.11.2006 19:57

Kamil Jaros

Mamy za sobą szczególny tydzień. Rynek zbliżył się na poziomu szczytów

hossy, jakie zostały wyznaczone w maju br. Kontraktom do nowych rekordów

zabrakło niecałe 30 pkt. Mimo tej szansy kupującym zabrakło sił lub chęci,

by wyjść na dziewicze poziomy indeksu WIG20, czy wartości kontraktów.

Reklama
Reklama

Rekordy bił szerszy WIG po raz kolejny udowadniając, że hossa nie jest

udziałem spółek dużych, lecz średnich i małych. Dobrze to o rynku nie

świadczy, ale samo w sobie nie jest jeszcze sygnałem sprzedaży.

Właśnie na sygnały sprzedaży obecnie czekamy. W czwartek tuż po zbliżeniu

się do szczytów rynek się zawahał, co skutkowało przeceną na koniec sesji i

jej późniejszym pogłębieniem w piątek. Spadek okazał się wystarczający, by

Reklama
Reklama

sprowadzić ceny na poziom pierwszego zniesienia (38,2%) ostatniej fali

wzrostowej. Już teraz można przyjąć, że poziom ten zostanie pokonany.

Piątkowe notowania na rynkach surowcowych raczej nie pozwolą na szaleństwo

kupującym. Przynajmniej na początku sesji.

Jeśli już mowa o surowcach. Spójrzmy, co się działo na rynku miedzi

miedz.gif Wieści nie są najlepsze, co zapewne odbije się na notowaniach KGH.

Reklama
Reklama

Ostatnio miedz kreśliła dość płytką korektę wzrostu ceny z pierwszej połowy

roku. Fakt, że podaż nie była w stanie zbić ceny niżej sugerował, że

posiadacze długich pozycji są w miarę bezpieczni. Problem w tym, że rynek

nie palił się też do wzrostu. Tym samym konsolidacja, bo tak trzeba nazwać

wspomnianą płytką korektę, przedłużała się, co mogło wywołać niepokój wśród

Reklama
Reklama

byków. Jak widać po piątkowych notowaniach, niepokój faktycznie się pojawił.

Nie jest to jeszcze jakieś tragiczne zachowanie ceny (cały czas jest ona

powyżej dołka z czerwca), ale szybkość jej spadku zapewne zachwiała wiarą w

szybki powrót w okolice szczytów.

Na rynku ropy naftowej sytuacja się ustabilizowała ropa.gif Już od kilku

Reklama
Reklama

tygodni widać tu tylko wahania w okolicy poziomu 60 dolarów za baryłkę.

Wahania te czasem przybierają spore rozmiary, ale do wybicia nie doszło.

Rynek się ustabilizował po wcześniejszych dwóch miesiącach spadków.

Z pomocą, choć niewielką, może przyjść zachowanie cen metali szlachetnych.

Złoto zloto.gif i srebro.gif od ponad miesiąca systematycznie zyskują na

Reklama
Reklama

wartości. Złoto niewiele nam może pomóc, ale już srebro ma wpływ na kondycję

osłabionego spadkiem ceny miedzi KGH. Nie jest to oczywiście pełna

kompensacja, ale część strat jest w taki sposób obrobiona.

Już wiemy, że początek sesji w poniedziałek może być słaby. Czy jednak musi

to oznaczać kapitulację byków? Ostatni odczyt Wigometru zdaje się sugerować,

że oczekiwana jest przewaga podaży. Przyznam, że nie do końca się z tym

zgadzam. Wprawdzie na kolejną wielką falę hossy także nie liczę, ale na

razie nie widzę problemu w tym, by doszło do testu poziomu majowego szczytu,

a nawet jego lekkie poprawienie. Nie oznacza to jednak, że tryskam

optymizmem. Istnieje kilka przesłanek, by wyczekiwać głębszej korekty.

Większej niż miało to miejsce na koniec wiosny.

Rynek nie jest jeszcze w opłakanym stanie, choć oczywiście im dłużej trwa

hossa, tym większe obawy graczy co do terminu nadejścia trudniejszych

czasów. Spójrzmy na rynek w szerszej perspektywie - za pomocą wykresu

miesięcznego miesieczny.gif Okazuje się, że ostatnie dni nie wyrządziły

większych szkód i w tak dużej skali nadal przebywamy bardzo blisko poziomu

maksa z maja br. Cały czas możliwe jest zanotowanie nowych rekordów, choć są

czynniki, które mogą się nie spodobać. Jest to choćby zachowanie obrotu. Na

wykresie miesięcznym wyraźnie widać, że zmiany obrotu raczej nie

potwierdzają y, ale przecież nie jest to jeszcze

sygnał sprzedaży. Wskaźniki techniczne nie budzą jeszcze niepokoju.

"Jeszcze", bo dywergencje są oczywiście widoczne, choć także i tym razem

należy przypomnieć, że sama dywergencja nie jest sygnałem słabości rynku, a

jedynie może uwiarygodnić ewentualny przyszły sygnał.

Gdzie tych sygnałów szukać? Najprostszą odpowiedzią jest powiedzenie, że

sygnałem sprzedaży będzie przełamanie jakiegoś poziomu wsparcia. Taką

odpowiedź trudno uznać za przydatną, bo nadal nie wiemy, o jakie wsparcie

chodzi i dla kogo może być one przydatne. Jaki poziom jest istotny dla

graczy krótko-, a jaki dla średnioterminowych? Pozostaje też zastanowić się,

czy faktycznie czeka nas już tylko spadek cen i test tych wsparć, czy jednak

wcześniej nie nastąpi jeszcze jakaś zwyżka.

Zacznijmy od najkrótszego horyzontu inwestycyjnego Indeks.gif Kontrakty.gif

Piątkowy spadek cen sprowadził je na poziom zniesienia 38,2%. To pierwsze

zniesienie, którego wybronienie byłoby sygnałem siły rynku. Już wiadomo, że

to raczej nie nastąpi, gdyż notowania w poniedziałek prawdopodobnie

rozpoczną się nieco poniżej tego poziomu. Luka hossy na wykresie indeksu

została przymknięta, choć trudno tu mówić o definitywnym przełamaniu

wsparcia (na razie). Jest wielce prawdopodobne, że sprawa ta zostanie

rozstrzygnięta w poniedziałek. Niemniej to nie jest jeszcze wielka tragedia,

choć może skłonić co szybszych graczy do zamknięcia posiadanych długich

pozycji. O otwarciu krótkich mówić jeszcze nie można.

Fakt, że ostatni skok cen w górę był tak dynamiczny sprawia, że trudno jest

na jego bazie w tej chwili określić wiarygodny poziom w miarę bezpiecznego

wejścia na rynek po krótkiej stronie. Można się posługiwać zniesieniami, ale

w takiej sytuacji to jest jedynie loteria. Obecnie dobrym poziomem, który

powinien skusić graczy do gry na spadki jest dołek z początku listopada. Jak

pamiętamy, wtedy miało miejsce fałszywe zejście pod poziom 3100 pkt., które

już na następnej sesji zostało zanegowane. Ponowne pojawienie się cen tak

nisko i tym razem skuteczne przebicie wsparcia można będzie uznać za dobry

sygnał słabości rynku.

Rzućmy okiem na wykres dzienny.gif indeksu WIG20. Okazuje się, że ostatni

lokalny szczyt nie jest zupełnie przypadkowy. Nie znaczy to jednak, że ten

poziom jest jakoś szczególnie ważny. Znacznie ważniejszy pozostaje majowy

szczyt. Wykres ten przedstawia istotność poziomu dołka z początku listopada,

a także okolic kilku lokalnych dołków z okresu między lipcem, a

październikiem. Spadek cen pod poziom tych dołków byłby już sygnałem o

znaczeniu w dłuższym terminie (na przestrzeni kilku miesięcy). Widać to

wyraźnie na wykresie tygodniowym WIG20tyg.gif Wtedy spadek mógłby przybrać

znaczne rozmiary i mógłby rozciągnąć się w czasie. Prawdopodobnie ponownie

doszłoby do testu okolic 2500 pkt.

Powyższe wypadki miałyby miejsce, gdyby doszło do przebicia wsparć. Na razie

taki przebieg zdarzeń wydaje się mniej prawdopodobny. W tej chwili bardziej

prawdopodobny wydaje się test majowego szczytu. Może to wynik choćby ze

scenariusza wybicia w październiku. Dla jednych było ono wybiciem z

konsolidacji, a dla innych wyjściem górą z formacji trójkąta trojkat.gif .

Znając jego wysokość można próbować oszacować możliwy ruch cen. Mówię o

próbowaniu, bo zawsze jest to pewien rodzaj szacowania prawdopodobieństw.

Tak prognozowany wzrost cen osiągnąłby poziomy dziewicze. Inna sprawa, czy

kupującym udałoby się utrzymać rynek tak wysoko. Biorąc pod uwagę choćby

wspomniany wyżej wykres miesięczny można powątpiewać.

Podsumowując, nie podzielam powięcej zagrożeń niż szans. Bardzo ciekawie w tym kontekście wygląda na

sytuacja na amerykańskim rynku stóp procentowych. Ostatnio rentowność

obligacji 10-letnich zbliżyła się do 4,5% 10y.gif Jak widać, jest to

stosunkowo ważne wsparcie ze względu na łączenie się w tych okolicach dwóch

linii trendu. Raczej nie zapowiada się, by w najbliższym czasie rentowność

obligacji miała spaść poniżej tego poziomu. Nie mówię już o skoku w górę, a

takiego nie można przecież wykluczyć, co pokazał choćby październik. Takie

zachowanie amerykańskiego rynku długu spowoduje, że nie pojawią się

przesłanki do poważniejszego angażowania się inwestorów zagranicznych na

naszym rynku. Jak pokazują ostatnie dane, to nie oni byli motorem zwyżki na

warszawskim parkiecie. Jak uczy historia, daleko nie zajedziemy zasilając

rynek tylko rodzimym kapitałem.

Kamil Jaros

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama