Pod koniec ubiegłego tygodnia Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zakończyło negocjacje kontraktu gazowego z zarejestrowaną w Szwajcarii spółką RosUkrEnergo. Efektem rozmów jest jednak nie tylko umowa o wartości ok. 2 mld zł na dostawy 2,3 mld metrów sześciennych gazu rocznie przez najbliższe trzy lata (dokładna wartość kontraktu zależy od cen produktów ropopochodnych na rynkach światowych).

Jak poinformował krajowy monopolista, "równocześnie z podpisaniem umowy sprzedaży gazu pomiędzy PGNiG oraz RosUkrEnegro został podpisany w Moskwie aneks do kontraktu jamalskiego". Zawarta w 1996 roku z rosyjskim Gazpromem umowa zapewnia Polsce około połowy rocznego zużycia gazu. Od jesieni ubiegłego roku Rosjanie naciskali na podniesienie ceny surowca ustalonej w kontrakcie. Jak dotąd PGNiG nie godziło się na zmianę korzystnych dla Polski warunków umowy. Teraz Rosjanie znaleźli sposób na PGNiG. - Dostawy gazu z RosUkrEnergo uzależniono od tego, czy PGNiG zaakceptuje podwyżkę ceny dla Gazpromu - mówi pragnąca zachować anonimowość osoba. - Decyzje w tych dwóch sprawach powiązano ze sobą - przyznaje Tomasz Fill, rzecznik PGNiG.

Rezultatem podpisania aneksu do umowy z Gazpromem będzie wzrost cen rosyjskiego gazu średnio o 10 proc. Z naszych szacunków wynika, że w efekcie PGNiG będzie co roku płacił Gazpromowi średnio o około 600 mln zł więcej. Przy obecnych cenach na światowych rynkach Polska będzie płacić do końca trwania kontraktu (czyli do 2022 r.) za jamalski gaz około 6,7 mld zł rocznie.