70-letni Mark Mobius jest jednym z najbardziej znanych inwestorów na rynkach wschodzących, spędzającym około 200 dni w roku na podróżach po rozwijających się gospodarkach. Zarządza przy tym wartymi 32 miliardy dolarów aktywami w Templeton Asset Management, należącym do Franklin Resources. Jedna piąta z tego przypada na inwestujący w Europie Wschodniej Templeton Eastern Europe Fund. Ten jednak 25 procent środków lokuje w Rosji, podczas gdy na Polskę przypada około 12 procent regionalnego funduszu.
"Wiele zależy od sytuacji politycznej. Na przykład PKN Orlen - to świetna firma, dobrze zarządzana, obecny zarząd wykonał dobrą robotę. Czy jednak zachowają stanowiska, czy rząd każe im odejść - to jest duża niewiadoma" - powiedział Mobius, w wywiadzie udzielonym Agencji Reutera w kuluarach zorganizowanej przez BRE Bank SA konferencji. "Przyglądamy się PKN-owi bardzo uważnie. Jeśli zarząd zostałby na swoim miejscu, moim zdaniem byłoby to bardzo 'byczym' czynnikiem i prawdopodobnie kupilibyśmy więcej udziałów" - powiedział Mobius, którego fundusz kontroluje obecnie według danych Reutera nieco ponad dwa procent akcji największej polskiej spółki paliwowej.
Obawy o dymisję prezesa PKN, Igora Chalupca, nasiliły się po niespodziewanej rezygnacji przewodniczącego rady nadzorczej spółki, Macieja Mataczyńskiego, który oświadczył, że jest "jedynym członkiem rady nadzorczej, który sprzeciwia się odwołaniu prezesa Chalupca i zmianom w zarządzie spółki".
Największa polska spółka paliwowa finalizuje warte 2,6 miliarda dolarów przejęcie litewskiej Rafinerii Możejki. Jednak rozwój i rekordowe wyniki firmy nie przekładają się na wzrost wartości PKN - podczas gdy w tym roku WIG20 wzrósł o jedną piątą, kapitalizacja PKN o tyle samo spadła. Zdaniem Mobiusa, powodem jest presja polityczna. "Duża część tej presji przenosi się też na inne spółki giełdowe w Polsce" - powiedział Mobius, dodając, że polski rząd ma jeszcze dużo pracy do wykonania. "Rząd nie stymuluje rozwoju gospodarczego, infrastrukturalnego (...). Jednym z zadań dla rządu jest jak najszybsze wykorzystanie środków unijnych, by ich nie stracić. Druga rzecz dotyczy spółek państwowych - jeśli zarząd działa dobrze, nie wymieniajcie składu. Trzecią kwestią jest osiągnięcie jakiegoś porozumienia z Rosją" - dodał. Jeżeli chodzi o spółki regionu, najwięcej, bo po 9 procent środków Templeton Eastern Europe Fund przypada ma chorwacką firmę farmaceutyczną Pliva i rosyjski koncern paliwowy Łukoil Holdings. Największym polskim beneficjentem jest ING Bank Śląski, w którym ulokowano 4 procent regionalnego funduszu. "Polska jest relatywnie droga w porównaniu do tego, co można znaleźć na innych rynkach regionu" - powiedział zarządzający portfelem Templetona w Europie Środkowowschodniej, Grzegorz Konieczny.
"Na przykład banki w Polsce są notowane przy wskaźniku cena/zysk (P/E) na poziomie 20 razy. Satysfakcjonowałby nas pułap 10 P/E, ale polskim bankom dojście do tego poziomu zajmie kilka lat, a na Węgrzech czy w Turcji można znaleźć takie przypadki" - dodał. Mobius wciąż jednak z optymizmem patrzy na rynki wschodzące.