Reklama

Kursy zaczynają nadrabiać zaległości

Odbicie cen ropy naftowej daje nadzieję na zakończenie okresu słabości notowań spółek paliwowych na tle rynku. Za wcześnie jednak, by przesądzić o powrocie hossy do branży Ropa & Gaz

Publikacja: 04.12.2006 09:23

Czy spółki paliwowe najgorsze mają już za sobą? Spadek notowań dolara przyczynił się ostatnio do sezonowego odbicia na rynku ropy naftowej. Jej cena podskoczyła do poziomu najwyższego od połowy września. Nie bez znaczenia jest fakt, że w poprzednich latach - podobnie jak i tym razem - najsłabsza koniunktura na rynku ropy utrzymywała się na jesieni, a wraz z początkiem zimy jej cena zaczynała rosnąć. Gdyby ta tendencja się utrwaliła, będzie spora szansa (choć nie gwarancja) na wzrost marż rafineryjnych spółek paliwowych.

Orlen podnosi się

Na razie inwestorzy pozostają jednak bardzo ostrożni. Kurs PKN Orlen wzniósł się co prawda na poziom trzymiesięcznego maksimum, ale trudno przesądzać, że spółkę czeka już długotrwały trend wzrostowy. W trakcie wielomiesięcznej przeceny powstało zbyt wiele przeszkód na drodze do hossy, by obecna kilkutygodniowa zwyżka mogła stanowić przełom. Nad notowaniami Orlenu wciąż odciska się piętno negatywnego sygnału, jakim było przebicie w maju linii trzyletniego trendu wzrostowego. Sygnał ten straciłby na znaczeniu dopiero po przebiciu ważnego oporu, jakim jest lipcowy lokalny szczyt (61 zł).

Iskrą nadziei dla posiadaczy akcji Orlenu jest niedawne przebicie linii trendu spadkowego na wykresie siły relatywnej względem WIG20. Jest zatem szansa, że notowania koncernu przestaną wreszcie wypadać słabo na tle rynku. Oczywiście, nie gwarantuje to jeszcze, że w razie spadku WIG20 Orlen będzie rósł.

Uzasadnieniem fundamentalnym dla pierwszych pozytywnych sygnałów płynących z analizy technicznej były ostatnie wyniki finansowe koncernu. Orlen zaskoczył analityków zyskiem netto w III kw. o 4,6 proc. wyższym niż przed rokiem. Znaczenie tego sygnału umniejsza nieco fakt, że zysk netto liczony narastająco za cztery kolejne kwartały (czyli według tej samej metodologii, jaka służy do obliczania wskaźnika cena/zysk) wzrósł zaledwie o 1,8 proc. To niewiele w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat, kiedy 12-miesięczny zysk rósł w tempie nawet 40 proc. Co prawda też ostatnio zysk wzrósł po raz pierwszy od czterech kwartałów, ale stwierdzenie to jest prawdziwe tylko pod warunkiem, że w obliczeniach uwzględnimy jednorazowy księgowy zysk z konsolidacji Unipetrolu (który zaksięgowano w II kw. 2005 r.). Gdyby wyników tej jednorazowej operacji nie uwzględniać to okazuje się, że poprzednim razem - czyli w okresie od III kw. 2005 r. do II kw. 2006 r. - narastający zysk wzrósł bardziej niż ostatnio - o 7,8 proc. (w stosunku do okresu II kw. 2005 r. - I kw. 2006 r.). Bez powrotu 12-miesięcznego zysku do poziomu z III kw. 2005 r. (ponad 3 mld zł bez uwzględnienia efektów konsolidacji Unipetrolu, wobec obecnych 2,59 mld zł) nie ma co się spodziewać zwyżki notowań do szczytu z 2005 r. (69 zł).

Reklama
Reklama

Lotos w trójkącie

Nieco inaczej, chociaż również niejednoznacznie, wygląda sytuacja fundamentalna i techniczna Grupy Lotos. W przeciwieństwie do Orlenu, zysk netto w III kw. był niższy niż przed rokiem (blisko o połowę). Zysk 12-miesięczny zmalał z kolei o 15,5 proc. po wzroście o 19,4 proc. w poprzednim kwartale. Do rekordowego poziomu zysku 12-miesięcznego z IV kw. 2005 r. (prawie 1,2 mld zł) brakuje 21,2 proc. Aby stało się to jeszcze w tym roku, w IV kw. zysk musiałby wynieść przynajmniej 620 mln zł. To oznaczałoby wzrost o ponad połowę w stosunku do IV kw. 2005 r., co jest mało realne. Z drugiej strony powrót zysków do rekordowych poziomów byłby możliwy już w I kw. przyszłego roku - pod warunkiem utrzymania pozytywnych tendencji na rynku ropy.

Powrót kursu Lotosu do rekordu z kwietnia (59,9 zł) wymagałby wybicia w górę z obszernego trójkąta symetrycznego, w jakim notowania znajdują się od prawie ośmiu miesięcy. Dobra informacja jest taka, że sytuacja wydaje się bardziej klarowna niż w przypadku Orlenu. Trójkąt symetryczny powstający na szczycie wcześniejszego trendu wzrostowego może być formacją zapowiadającą kontynuację tej tendencji.Zupełnie inaczej wygląda sytuacja PGNiG. Mimo że trend spadkowy wyraźnie osłabł (o czym świadczy fakt, że jego kolejne linie trendu mają coraz mniejsze nachylenie), to kurs gazowego potentata nadal jest bliski minimum (3,11 zł). Mimo że w poprzednich kwartałach zysk netto spółki znacznie wzrósł, to inwestorzy obawiają się zapewne, że nowe ceny gazu sprzedawanego przez PGNiG (które są zależne od decyzji administracyjnych) nie zrekompensują presji na wzrost kosztów tego surowca sprowadzanego przez spółkę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama