Producent kosmetyków, Kolastyna, planuje debiut giełdowy w styczniu 2007 r. Czeka na zatwierdzenie prospektu emisyjnego przez KNF. - Spodziewam się, że nastąpi to w tym miesiącu - mówi Andrzej Grzegorzewski, prezes spółki. Na razie nie ujawnia, jak duża będzie emisja. Wiadomo jednak, że wraz z Urszulą Grzegorzewską nadal będą właścicielami pakietu kontrolnego. Obecnie mają prawie 80 proc. akcji.
A. Grzegorzewski chciałby, aby spółka pozyskała około 30 mln zł od inwestorów giełdowych. W ubiegłym roku firma przeprowadziła emisję niepubliczną, z której udało się zebrać ponad 6 mln zł. Osoby prywatne i instytucje (klienci DM IDMSA, który i teraz będzie oferował walory Kolastyny) objęli nieco ponad 19 proc. udziałów w kapitale zakładowym.
Cel 1: rosnąć na rynku
Pieniądze są spółce potrzebne na zdobycie lepszej pozycji na dość konkurencyjnym rynku. Jest on wart 5-6 mld zł rocznie, ale perspektywy wzrostu oceniane są od kilku do kilkunastu procent, w zależności od segmentu. Obecnie z 5,2-proc. udziałem (wg wartości sprzedaży) zajmuje szóstą pozycję w segmencie kosmetyków pielęgnacyjnych, które są głównym źródłem przychodów Kolastyny. - W ciągu trzech lat chcemy podwoić nasze udziały - mówi A. Grzegorzewski. W związku z tym firma w przyszłym roku rozpocznie budowę nowej fabryki pod Krakowem. Ukończy ją pod koniec 2008 r. i będzie mogła produkować nawet 60 mln opakowań kosmetyków rocznie (obecnie około 30 mln). - Ważne jest, że zakład będzie dysponował lepszą technologią, co przełoży się na jakość produktów, ale także pozwoli na oszczędności - dodaje prezes Grzegorzewski. Na razie nie chce zdradzić, ile wyda na tę inwestycję, ale można szacować ją na około 80 mln zł - tyle na zakład o podobnej wielkości przeznaczyła konkurencyjna Soraya.
Poza wzrostem organicznym Grupa Kolastyna ma być także aktywnym uczestnikiem konsolidacji w branży. Ponieważ wśród najlepszych firm z polskim kapitałem nie ma zdecydowanego lidera, A. Grzegorzewski przewiduje, że dojdzie do ich łączenia, a nie przejęć. Sam jest zainteresowany spółkami, które dysponują silnymi markami. Na pewno nie będzie przejmować niewielkich producentów. Dodatkowe moce wytwórcze, a tylko to mogą zazwyczaj zaproponować, nie są Kolastynie potrzebne.