Amerykański biznes w listopadzie stworzył więcej miejsc pracy, niż prognozowali ekonomiści, którzy przewidywali wzrost o 100 tys. osób. W minionym miesiącu zatrudnienie zwiększyło się o 132 tys. etatów, znacznie więcej niż w październiku (po korekcie przybyło wówczas 79 tys.). Mimo takiego przyrostu miejsc pracy bezrobocie wzrosło z 4,4 proc. do 4,5 proc.
- Rynek pracy jest mocny - ocenia jednak Mark Zand, główny ekonomista Moody?s Economy.com. Jego zdaniem, amerykańska gospodarka tworzy dużo miejsc pracy, bezrobocie wciąż jest niskie, a wzrost płac wysoki.
Listopadowe dane oznaczają, że znacząco zwiększyło się grono konsumentów o regularnych dochodach. W tej sytuacji można oczekiwać większego popytu na towary konsumpcyjne, mimo spadku cen na rynku nieruchomości.
Największy przyrost zatrudnienia zanotowano w handlu detalicznym, bankach i agendach rządowych, gdzie powstało 172 tys. etatów. W przemyśle przetwórczym zlikwidowano 15 tys. miejsc, a w budownictwie 29 tys. Spadek zatrudnienia w branży budowlanej, największy od trzech lat, wiąże się z gorszą koniunkturą na rynku nieruchomości.
W listopadzie wolniej niż w październiku rosły wynagrodzenia. Tempo spadło z 0,4 proc. do 0,2 proc. i było wolniejsze od przewidywanego przez ekonomistów. Roczna dynamika wynagrodzeń w ubiegłym miesiącu wyniosła 4,1 proc. Tygodniowy zarobek przeciętnie sięgał 274,27 dolara.