Reklama

Czy wiśnia ponownie zakwitnie?

15 lat recesji wystarczy. Gospodarka Japonii powoli budzi się z uśpienia. W tym samym czasie Stany Zjednoczone przymierzają się do "miękkiego lądowania". Czy w najbliższych latach to giełda tokijska będzie liderem wzrostów?

Publikacja: 13.12.2006 07:19

Azja, Ameryka Łacińska, Europa Wschodnia - w kilku ostatnich tekstach przyglądaliśmy się funduszom inwestycyjnym działającym m.in. w tych regionach. Kuszą wspaniałą historią wyników. Wiadomo jednak, że przeszłych zysków nie można traktować jako gwarancji na przyszłość. Warto więc czasem poszukać miejsca na świecie, gdzie ostatnio nie było zbyt ciekawie - oczywiście pod względem sytuacji na giełdzie - jednak przyszłość może wyglądać zupełnie inaczej. Takim miejscem jest właśnie Japonia.

Japonia, jedyna rozwinięta gospodarka Azji, w ostatnich 15 latach pogrążona była w kryzysie. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni zamiast, tak jak Amerykanie, wydawać ciężko zarobione pieniądze na konsumpcję, "chomikowali" je w domach i bankach. W efekcie gospodarka zaczęła się kurczyć, a ceny spadać. Co ciekawe, japoński kryzys bardziej martwił ekonomistów zachodnich. Japończycy, którzy nigdy masowo nie inwestowali swoich oszczędności w taniejące akcje czy nieruchomości, nie odczuwali go jako poważnego problemu. Tym bardziej że bezrobocie nie było nigdy społeczną plagą.

Tak czy inaczej, z niewielkimi przerwami, od marca 1990 roku giełda japońska częściej spadała, niż rosła (patrz wykres). Zarządzający funduszami skarżyli się, że w trakcie wzrostów tamtejszy parkiet zachowuje się statecznie, jak przystało na dojrzały rynek, a w trakcie spadków jak rynek wschodzący - traci więcej niż giełdy krajów rozwiniętych. W tym roku główny barometr giełdy tokijskiej Nikkei 225 zyskał zaledwie 2,5 proc. I to w czasie, gdy giełdy na całym świecie notowały spore zwyżki.

Zagraniczne fundusze inwestycyjne lokujące w Japonii z pewnością nie są hitem wśród polskich inwestorów. Ich oferta jest jednak znacznie szersza niż np. funduszy latynoamerykańskich - renomowane firmy zarządzające funduszami nie mogą pominąć tak ważnego rynku. Trzy japońskie fundusze ma w ofercie Blackrock Merrill Lynch Investment Managers, po dwa Franklin Templeton i Legg Mason, a jeden fundusz znajdziemy w duńskim Jyske.

Za pośrednictwem Blackrock mamy możliwość inwestowania w spółki o dużej kapitalizacji (Japan Fund), mniejsze i średnie (Japan Opportunities) oraz szeroko, na całej giełdzie tokijskiej, w stabilne, renomowane przedsiębiorstwa (Japan Value Fund). W portfelu ostatniego z funduszy znajdziemy więc znane wszystkim światowe marki, takie jak Toyota, Canon czy Nissan. Ważną pozycją we wszystkich funduszach akcji japońskich są walory grupy finansowej Sumimoto Mitsui - jednego z największych banków na świecie. Możliwość wyboru między spółkami mniejszymi i większymi daje także Legg Mason, którego fundusze można kupić w polskim Citibanku (Legg Mason zarządza aktywami w ramach Citigroup).

Reklama
Reklama

Inwestując w fundusze japońskie, dajemy wyraz wierze, że coraz bardziej widoczne ożywienie w gospodarce tego kraju przełoży się na notowania spółek. Japonia zawsze stała eksportem. I z pewnością będzie to bardzo ważny motor rozwoju w najbliższych latach - także dzięki słabnące mu jenowi. Jednak w najbliższych latach, z uwagi na spowolnienie gospodarek, globalne potęgi, takie jak Sony, Toyota czy Canon, muszą liczyć także na rodzimych konsumentów. Najważniejsze jest to, by Japończycy zaczęli wreszcie wydawać pieniądze, które zarabiają.

Komentarz

Artur Zakrzewski

analityk w Fortis Private Investments Polska

Prognozy dla największej gospodarki azjatyckiej - Japonii - są pomyślne. Po wzroście PKB o 2,7 proc.

w 2005 roku w tym roku wzrost prawdopodobnie będzie nieco wyższy i wyniesie 2,8 proc. Spodziewam się,

Reklama
Reklama

że w najbliższych dwóch latach tempo wzrostu PKB może nieco osłabnąć m.in. z powodu zmniejszenia eksportu, ale wyraźnie umacnia się popyt wewnętrzny. Spodziewane jest umocnienie jena, co zwiększa atrakcyjność inwestycji w akcje japońskie. Mimo dobrych perspektyw, w ostatnich miesiącach indeksy giełdowe w Japonii oraz na niektórych azjatyckich rynkach emerging markets (np. Korea, Tajwan) zachowywały się słabiej niż np. indeksy w Europie Zachodniej. Z jednej strony jest to wynik większego napięcia politycznego w regionie, z drugiej nieznacznego spowolnienia gospodarczej aktywności w Japonii. Najlepiej zachowywały się giełdy

w Chinach, Indonezji i Indiach.

Słaby jen to niższe zyski

Inwestując w Japonii, trzeba mieć także na uwadze

ryzyko kursowe. Od ponad dwóch lat jen japoński osłabiał się względem dolara i - jeszcze silniej - wobec euro. To dodatkowo obniżało zyski inwestorów wpłacających do japońskich funduszy dolary lub euro. Nasza waluta zyskiwała ostatnio względem euro, a więc także - i to znacznie - względem

japońskiego jena. Pod względem walutowym historia

Reklama
Reklama

nie wygląda więc ciekawie, co nie znaczy, że Japonię należy

wykreślić z portfela.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama