Zakłady Azotowe Puławy odstąpiły od umowy z firmą Emfesz, w ramach której miała ona dostarczać producentowi nawozów gaz ziemny. Przyczyną zerwania kontraktu jest brak rozpoczęcia przez Emfesz dostaw surowca w ubiegłym roku oraz nieuzyskanie umowy na jego przesył.
W giełdowym komunikacie Puławy wyjaśniają też, że muszą zaplanować i zbilansować zaopatrzenie w surowiec i zawrzeć odpowiednie umowy z innymi dostawcami gazu. - Prowadzimy rozmowy z PGNiG, mające na celu wypracowanie jak najlepszego modelu zaopatrzenia naszej firmy w gaz - zdradza Krzysztof Lewicki, prezes ZA Puławy. - W świetle tych rozmów zmienia się dla nas rola Emfeszu, który i tak był nieaktywny handlowo i tym bardziej strategicznie - dodaje. Spółka zastrzega, że odstąpienie od umowy nie wpłynie na realizację prognoz za rok obrotowy 2006/2007, gdyż kontrakt z Emfeszem nie był uwzględniony przy ich sporządzaniu.
Przedstawiciele Emfeszu, z którymi rozmawiał "Parkiet", byli zaskoczeni słowami prezesa. - Umowa jest ważna do końca 2008 roku. Brak możliwości rozpoczęcia dostaw w ciągu ponad 8 miesięcy, jakie minęły od czasu jej podpisania, wynika z przedłużającego się postępowania administracyjnego w Urzędzie Regulacji Energetyki - wyjaśnił Zbigniew Dzideczek, członek zarządu Emfeszu Polska. Puławskie Azoty są największym odbiorcą gazu od Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Rocznie zużywają około 850 mln m sześc. tego surowca. Koszty jego zakupu mają około 30 proc. udziału w wydatkach spółki. Gdy w styczniu tego roku doszło do zmniejszenia dostaw rosyjskiego gazu do Polski i krajów Europy Zachodniej, spośród polskich firm największe ograniczenia dotknęły puławskie Azoty. Wkrótce potem spółka poszukała dostępu do gazu u innego niż PGNiG dostawcy, w efekcie czego zawarto kontrakt z Emfeszem. W 2006 r. Puławy miały otrzymać od węgierskiego partnera ponad 150 mln m sześc. gazu. Wielkość dostaw w latach 2007-2008 miała być ustalona. Cena, jaką spółka miała zapłacić za gaz Emfeszowi, jest o kilka procent niższa od tej, jaką płaci PGNiG.