Stopy procentowe były wczoraj na rynkach walutowych tematem numer jeden. Niespodziankę inwestorom zrobił Bank Anglii, podnosząc koszt pieniądza o 25 pb., do 5,25 proc. Władze monetarne wyraziły obawy przed niekontrolowanym wzrostem inflacji. Wzrost brytyjskich stóp pomógł notowaniom nie tylko funta, ale także euro. Kurs EUR/USD podskoczył błyskawicznie powyżej 1,30 USD.
Chwila słabości amerykańskiej waluty nie trwała jednak długo. Niewiele później rynek poznał wieści z Europejskiego Banku Centralnego, którego prezes J. C. Trichet zasugerował, że nie ma co spodziewać się rychłych podwyżek stóp w Eurolandzie. To dla odmiany wywołało wyprzedaż euro. Dolar z nawiązką odrobił straty powstałe po decyzji Banku Anglii. Kurs EUR/USD znalazł się poniżej 1,29 USD.
Tym samym naruszone zostało średnioterminowe wsparcie w postaci szczytu z maja ub. r. W tej sytuacji można oczekiwać, że kurs eurodolara będzie kontynuował trend spadkowy. Jako jego poziom docelowy można uznać linię długoterminowej tendencji wzrostowej, która przebiega obecnie na wysokości około 1,28 USD.