Czwartkowy silny wzrost WIG20 o 2,9 proc. rozbudził nadzieje, że korekta spadkowa ma się ku końcowi. Duża nerwowość na rynku surowców sprawia jednak, że odbicie wisi na włosku. Nastroje na kluczowym dla WIG20 rynku miedzi zmieniają się ostatnio niemal z godziny na godzinę.
Zwykła korekta
Analiza techniczna nie przesądza, że trend wzrostowy definitywnie się zakończył, a odbicie nie ma szans na powodzenie. Ostatnia fala spadkowa WIG20 nie jest bowiem niczym szczególnym na tle ostatnich kilkunastu miesięcy. Zniżka indeksu łącznie o 8,2 proc. jest porównywalna do tej z sierpnia ub. r.
W zasadzie jedynym poważniejszym negatywnym sygnałem, jaki pojawił się w wyniku ostatniej przeceny, było przebicie linii trendu wzrostowego, jaka wybiega z dołka z czerwca ub. r. Wydaje się jednak, że nie należy przywiązywać większej wagi do tego sygnału. Dlaczego? Na trwający od ponad pół roku powolny trend wzrostowy WIG20 składają się dwie podobne do siebie fazy. Schemat jest następujący - najpierw przez ok. 1,5-2 miesiące WIG20 szybko szedł w górę, po czym przez kolejne dwa miesiące po początkowym spadku tkwił w konsolidacji. Pierwsza taka faza zakończyła się na początku października. Ówczesne silne wybicie w górę zapoczątkowało drugą fazę, z którą mamy do czynienia obecnie. Zwyżka trwała do połowy grudnia, po czym doszło do krótkotrwałego spadku. Zgodnie z tym schematem, teraz można oczekiwać kilkutygodniowej konsolidacji lub silnego wybicia w górę.
Krótkoterminowemu odbiciu WIG20 sprzyja silne wyprzedanie rynku miedzi, który ostatnio ciągnął w dół notowania KGHM. Odchylenie cen czerwonego metalu od średniej kroczącej z 200 sesji przekroczyło minus 20 proc. Po raz ostatni ten wskaźnik długoterminowego wyprzedania osiągnął podobny poziom na jesieni 2001 r., po czym doszło do ponad 20-proc. odbicia cen miedzi.