Przed jutrzejszym posiedzeniem rady nadzorczej Orlenu sytuacja w płockim koncernie i wokół niego zmienia się jak w kalejdoskopie. Jeszcze w poniedziałek po południu wydawało się, że cięcia w zarządzie spółki nie będą głębokie i że dotkną zaledwie jednego lub dwóch wiceprezesów. Według naszych ostatnich informacji, roszady będą jednak znacznie większe. Poza wiceprezesami Cezarym Smorszczewskim i Janem Maciejewiczem (o odwołaniu których pisaliśmy wczoraj), pracę może stracić także trzech innych członków zarządu Orlenu. Byliby to, poza prezesem Igorem Chalupcem, także wiceprezes ds. sprzedaży Wojciech Heydel i odpowiadający za finanse koncernu Paweł Szymański.
Dwóch ludzi z NIK...
W najbardziej radykalnej wersji cięć, jakich może jutro dokonać zdominowana przez przedstawicieli Skarbu Państwa rada nadzorcza Orlenu, w zarządzie koncernu pozostanie zaledwie trzech jego obecnych członków. Nowe władze spółki oparłyby się na zaufanych ludziach braci Kaczyńskich, którzy przed laty ściśle współpracowali z Lechem, gdy ten był jeszcze prezesem Najwyższej Izby Kontroli. Na stanowisko prezesa płockiego koncernu - po odejściu I. Chalupca - miałby awansować Piotr Kownacki (kiedyś wiceprezes NIK). Spośród ośmiu członków obecnych władz Orlenu ma on najkrótsze doświadczenie - w zarządzie zasiada bowiem dokładnie trzy miesiące (funkcję objął 17 października 2006 r.). Jak wynika z naszych informacji, jeszcze niedawno miał wątpliwości, czy poradzi sobie z kierowaniem płocką spółką, jednak ostatecznie zdecydował się na awans.
Jego prawą ręką zostanie najpewniej Krzysztof Szwedowski, który pracuje w zarządzie Orlenu 10 miesięcy, a wcześniej był m.in. wiceprezesem NIK, później doradcą prezesa Izby.
...i jeden z branży