Z lekkim optymizmem inwestorzy zareagowali na informację o przekroczeniu przez Monnari ubiegłorocznej prognozy przychodów. Kurs łódzkiej spółki wzrósł wczoraj o 5,9 proc., do 29,5 zł.
Monnari, handlujące damską odzieżą, w 2006 r. uzyskało 91,7 mln zł obrotów, czyli o 5 proc. więcej, niż wcześniej planowano. Tylko w IV kwartale ubiegłego roku spółka miała 34,6 mln zł przychodów, co oznacza 82-proc. poprawę w porównaniu z tym samym okresem 2005 r. Zdaniem zarządu spółki, pozytywne wyniki ze sprzedaży powinny również przełożyć się na zysk netto. Ze względu na niezakończone podsumowanie ubiegłego roku nie jest jednak w stanie na razie stwierdzić, w jakim stopniu. Prognozy mówią, że Monnari zarobi na czysto 10 mln zł.
- Dobra sprzedaż jest wynikiem działań marketingowych oraz ugruntowanej pozycji marki na rynku. Nasze kolekcje są dopasowane do oczekiwań klientek i chętnie przez nie kupowane - mówi Marek Banasiak, prezes Monnari. Jego zdaniem, spółka cały czas będzie inwestować w markę. W tym roku na promocję zamierza wydać co najmniej 3,5 mln zł.
Wysoka dynamika obrotów wynika głównie z szybkiego wzrostu liczby salonów firmowych. Na koniec ubiegłego roku było ich 90, w porównaniu z 64 w 2005 r. W ciągu najbliższych dwóch lat przybędzie kolejnych 70 placówek, w tym 20 pod marką Pabia. Firma osiąga również wzrost sprzedaży w dotychczasowych salonach.
W swojej strategii rozwoju Monnari zakłada ekspansję poza granicami kraju. Rozważane są różne kierunki - w Europie i poza nią. Na razie w planie jest otwarcie sklepów na Litwie.