Na wczorajszym nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeń ponownie nie udało się wybrać przewodniczącego obrad. Było to już czwarte zgromadzenie towarzystwa w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Za każdym razem historia się powtarzała - obrady kończyły się, bo kandydatura na przewodniczącego nie uzyskiwała wymaganej większości (uchwały zgromadzenia są wiążące, jeśli zagłosuje za nimi co najmniej 75 proc. akcjonariuszy).
Ciech, który poprzez dwie spółki zależne (Soda Mątwy i Janikosoda) ma ponad 45 proc. akcji PTU, od kilku miesięcy próbuje zmienić władze towarzystwa. Wspiera go w tym Polskie Towarzystwo Reasekuracji (22,71 proc. akcji PTU). Jednak nawet wspólnie z PTR Ciech ma poniżej 70 proc. akcji ubezpieczyciela.
Strategia, którą na wczorajsze walne zgromadzenie obrał Ciech, wydaje się co najmniej dziwna. Najpierw swoje kandydatury na przewodniczącego obrad wybrało dwóch akcjonariuszy - Techwell i Investa. Obie kandydatury przepadły. Następnie swojego kandydata zgłosiła Soda Mątwy, a ten odmówił kandydowania. Taka sama sytuacja miała miejsce, gdy przewodniczącego chciała wyznaczyć Janikosoda. Jej kandydat również odmówił. - Nie wiem, jaki cel miała taka strategia. Jeszcze dziś omówię to z prawnikami - mówi "Parkietowi" Mirosław Kochalski, prezes Ciechu.
Kochalski zapowiada, że kierowana przez niego spółka nie zrezygnuje z walki o władzę w PTU. - Mam nadzieję, że problem uda się rozwiązać już podczas następnego walnego zgromadzenia - mówi Kochalski. Zaplanowano je na 12 lutego, wniosek o nie złożyła Soda Mątwy. Prezes Ciechu nie chce ujawnić, jakie ma plany. - Jeśli dojdzie do konkretnych ustaleń, wtedy o nich poinformujemy - wyjaśnia Kochalski. Wiadomo, że Ciech rozważa możliwość kupna akcji PTU od Investy lub Techwella, aby wraz z "zaprzyjaźnionym" PTR mieć ponad 75 proc. głosów na WZA.