Zujawnionych przez agencje prasowe informacji wynika, że Niemcy chcą określenia górnego pułapu cen na poziomie 49 eurocentów (niespełna 1,9 zł) za minutę połączenia w roamingu w przypadku rozmów wychodzących oraz 25 eurocentów dla rozmów przychodzących.
Za wysokie stawki
Jest więc szansa, że dzięki połączeniu sił Niemiec i unijnej komisarz Viviane Reding, która odpowiada za media i telekomunikację, dzwonienie po Starym Kontynencie wreszcie będzie tańsze.
Według wyliczeń prezentowanych przez Reding, koszt połączenia w ramach roamingu, jaki ponoszą operatorzy, waha się między 10 a 12 eurocentów za minutę, podczas gdy kasują oni od klientów nawet ponad 10 euro. Średnio w Unii Europejskiej ceny połączeń w roamingu są cztero-, pięciokrotnie wyższe niż krajowych.
Reding liczy, że nowe przepisy, które zmienią te dysproporcje, uda się wprowadzić jeszcze przed wakacjami. Taki cel został wyznaczony jeszcze w zeszłym roku. - To bardzo ważne, że Niemcy popierają regulację detalicznych cen połączeń - podkreśla Martin Selmayr, rzecznik Reding. - Liczymy, że w Parlamencie Europejskim oraz wśród ministrów ds. telekomunikacji państw UE znajdzie się odpowiednie poparcie, żeby bardzo szybko przyjąć przepisy.