Dzisiaj w Davos zaczyna się Światowe Forum Ekonomiczne. Przez pięć dni o najważniejszych problemach świata będzie dyskutowała jego elita. Według znanego politologa Samuela Huntingtona, "ludzie z Davos kontrolują instytucje międzynarodowe, wiele rządów, znaczną część potencjału ekonomicznego i militarnego".
Czego się po nich można spodziewać w tym roku? Ministrowie handlu, którzy zjadą do szwajcarskiego kurortu, liczą, że dzięki spotkaniom w Davos uda się przełamać impas w rokowaniach Rundy Doha o dalszej liberalizacji wymiany handlowej. Pascal Lamy, przewodniczacy Światowej Organizacji Handlu (WTO), były komisarz Unii Europejskiej, oczekuje sygnałów zapowiadających wznowienie negocjacji zawieszonych w lipcu 2006 r.
Runda Doha załamała się głównie z powodu różnic w podejściu do handlu produktami rolnymi. Przedstawiciele Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych liczą teraz, że kraje rozwijające się, na czele z Brazylią i Indiami, zademonstrują gotowość do większych cięć taryf celnych na import produktów przemysłowych. Kraje uboższe z kolei domagają się ustępstw w handlu produktami rolnymi. Są też poważne rozbieżności między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi.
Jeśli teraz Runda Doha nie ruszy z miejsca, impas może potrwać kilka lat. W lipcu tego roku prezydent George W. Bush straci specjalne uprawnienia w negocjacjach handlowych, a scenę polityczną w USA zdominują wybory prezydenckie 2008 r. Peter Mandelson, komisarz Unii Europejskiej ds. handlu, wyraża "ostrożny optymizm". W ostatnich tygodniach odbywały się intensywne rozmowy Brukseli z Waszyngtonem. Unia jest gotowa zredukować cła importowe na produkty rolne o 54 proc. Warunkiem jest ograniczenie subsydiów dla amerykańskich farmerów do co najmniej 15 miliardów dolarów rocznie. Propozycja USA mówi o 22,5 mld USD.
W Davos będą dyskutowane też inne tematy. Kanclerz Niemiec Angela Merkel, która w tym półroczu w imieniu swojego kraju przewodniczy Unii Europejskiej, obiecała, że skoncentruje się na zmianach klimatycznych. Temat ten, podobnie jak rok temu, podejmie też premier rządu brytyjskiego Tony Blair. Może z lepszym skutkiem niż poprzednio.